niedziela, 26 maja 2013

Siła miłości !! Wszystko wygra!! XX zapowiedż

Byłas małą dziewczynką kiedy ciebie i twojego brata rozdzielono mialas 1,5 roku a on 4,5 latek nawet nie wiesz jak mial na imię zanasz go tylko ze zdjęć teraz masz juz 18 lat.  Idziesz właśnie na koncert One Direction jestes fanka od  X Factor'a głosowałaś na każdego  ile sie dalo mialas 3 swoje telefony i pozyczalaś od kazdego kto miał. Każdy mówi że jestem bardzo podobna do Louis'a ale ja tak nie uważam  moja ciocia  nie chce mi muwić dlaczego ja jestem do niego podobna zawsze zmienia temat gdy chce dostac odpowiedź np. Musze iść do sklepu, albo mam dużo pracy do zrobienia! Jak ja tego nie nawidze ale ja i moja Bff Natalia mamy zamiar tą odpowiedź uzyskać.
   Po koncercie  jesteś za kulisami  podchodzisz do Lou, a Harry sie patrzy i mowi
- Wy jestescie mega podobni.
- Tak ponieważ

sobota, 25 maja 2013

Liam

Liam
Jesteś uczennicą w liceum. Masz drobne problemy z nauką,a szczególnie z chemią i matmą. Liam -twój chłopak postanowił trochę rozjaśnić ci umysł.
-Zobacz cały myk polega na tym,żeby wpaść w rytm. Jeśli pamiętasz podstawowe wzory do równań reakcji i znasz symbole pierwiastków to nie powinnaś mieć większego problemu. Przykładowo: chcemy otrzymać fosforan pięć potasu,tak.? Zapisujemy równanie według schematu,a później uzgadniamy.
Zaczął coś szybko pisać na kartce papieru. Po chwili miał już gotowe cztery linijki pełne różnych liter i cyfr.
-No i jak rozumiesz choć trochę.? -zapytał.
-Takk jasne,ty też widzisz tam jednorożca.? -odpowiedziałaś z ironią.
-No to jeszcze raz.
Otworzył książkę i pokazywał ci różne przykłady,każdy analizując i tłumacząc. Coś ci świtało,ale myśl "I tak tego nie zrozumiem.! " wzięła górę. Kazał ci rozwiązywać jakieś zadania. Próbowałaś,ale nic z tego. On nadal wykazywał się opanowaniem. Po trzech godzinach zapytał.
-I co.? Pomogłem.?
-Liam. -zaczęłaś spokojnie. -Nie potrzebnie się wysilałeś. Ja i tak tego nie zrozumiem,bo to jest zbyt trudne. Poza tym do czego mi to.? Przecież z chemią w codziennym życiu nie mam do czynienia.
-A ja.?
-Co ty.?
-A ze mną nie masz żadnego kontaktu.?
-Czekaj,czekaj.Nie rozumiem. -stwierdziłaś.
-No,a to co jest między nami to nie chemia.? -zapytał z uśmiechem.Popatrzyłaś na niego ze zdziwieniem w oczach.
-A zachodzi w tym przypadku jakaś reakcja panie profesorze.?
-Podsumowując dotychczasowe obserwacje,nie stwierdziłem żadnego łącznia się obiektów doświadczalnych,ale w każdej chwili może to ulec zmianie. -oznajmił głosem naukowca.
-Ooo wątpię -powiedziałaś z przekonaniem.
-Założymy się.?
Podniósł cię z krzesła i zaniósł do sypialni. Następnie rzucił cię na łóżko i zaczął namiętnie całować po szyi. Dalej sprawy jakoś same się potoczyły. Nie stawiałaś oporu -w końcu to dla dobra nauki

Liam

Liam
Weszłaś do szkoły nie zdejmując z uszu słuchawek,nie miałaś po co i tak z nikim nie rozmawiałaś. Skierowałaś się w stronę sali od muzyki. Lubiłaś tam siedzieć,uważałaś,że to jedyna sala lekcyjna w tej szkole,która ma jakiś klimat. Westchnęłaś siadając jak zwykle w ostatniej ławce i wyjmując zeszyt przygotowując się do zapisania kolejnej nudnej biografii „wielkiego twórcy” jak zwykł mawiać Twój nauczyciel. Spojrzałaś za okno,znów padało. Zaczęłaś bezmyślnie rysować coś w zeszycie. Twoi „koledzy” weszli do klasy,a zaraz za nimi jakiś chłopak,którego nie znałaś. Poczekał aż wszyscy usiądą,stanął przed klasą i zaczął mówić.
-Jestem Liam Payne będę zastępował waszego nauczyciela. -w tym momencie usłyszałaś krótki pisk jakiejś dziewczyny siedzącej w pierwszej ławce.
-Jestem członkiem One Direction i chciałbym spróbować przekazać wam swoją miłość do muzyki.
-Jezuu jaki on przystojny. -usłyszałaś westchnienie kolejnej dziewczyny,pokręciłaś głową i przeniosłaś wzrok na Liama. On też na Ciebie spojrzał i przesłał Ci delikatny uśmiech. Odwróciłaś głowę w stronę okna i patrzyłaś jak krople deszczu rozbryzgują się na szybie. Liam zaczął opowiadać swoją historie. Wyłączyłaś się,przecież tak doskonale to znałaś. Byłaś directionerką,ale nikt o tym nie wiedział. To do Ciebie nie pasowało. Byłaś zamkniętą w sobie nastolatką,nie miałaś przyjaciół. Wszystkim powtarzałaś,że wolisz żyć samotnie. Westchnęłaś do swoich myśli i w tym momencie usłyszałaś dzwonek,wrzuciłaś zeszyt i długopis do torby. Wstałaś z krzesła i ruszyłaś w kierunku drzwi. Jak zwykle wychodziłaś ostatnia.
-Zostań na chwilę. -usłyszałaś jego głos,odwróciłaś się patrząc czy to do Ciebie. Chłopak skinął do Ciebie głową i poprosił gestem dłoni byś usiadła. Zrobiłaś tak jak prosił. Usiadłaś na ławce i spojrzałaś na niego popijając herbatę. Liam usiadł naprzeciwko Ciebie i wyglądał jakby nad czymś się zastanawiał.
-O co chodzi.? -spytałaś cicho,spoglądając na niego nieśmiało. Chłopak podniósł głowę i uśmiechnął się do Ciebie.
-Jesteś inna,taka cicha jakby nieobecna. Coś się stało.? Czy mógłbym Ci jakoś pomóc.? -powiedział cicho patrząc swoimi brązowymi oczami w Twoje. Pokręciłaś tylko głową spuszczając głowę i bawiąc się rękawami bluzy.
-[t.i.].? -zadrżałaś słysząc zdrobnienie swojego imienia,nikt od dawna tak na Ciebie nie mówił.
-Mogę wyjść.? -spytałaś wstając z ławki.-chłopak popatrzył na Ciebie i westchnął.
-Tak,proszę. -wyszłaś z klasy i poszłaś prosto do domu. Zamknęłaś się w pokoju i robiłaś to co zwykle. Płakałaś. Po nocy przyszedł następny dzień. Teraz znów wchodziłaś do klasy od muzyki. Usiadłaś w ławce i spojrzałaś przez szybę. Dziś to uczniowie mieli opowiadać o sobie. Patrzyłaś na zegarek ze zniecierpliwieniem. Nie chciałaś o sobie mówić. Na szczęście kolejny dzwonek uchronił Cie od tego. Wychodząc usłyszałaś westchnienie Liama,odwróciłaś się chcąc zobaczyć co się stało.
-Liam coś nie tak.? -spytałaś widząc jego zbolała minę.
-Nie,wszystko ok. -wymusił lekki uśmiech,wiedziałaś,że był sztuczny. Gdy patrzyłaś na tego chłopaka cały Twój strach znikał. -Na pewno wszystko ok.? -spytałaś,nieśmiało spoglądając jego oczy. Chłopak napił się wody i wyprostował się.
-Będzie ok,jeśli pozwolisz sobie pomóc. -popatrzył śmiało w Twoje oczy.
-Mi nie da się pomóc. -mruknęłaś pod nosem i chciałaś wyjść na korytarz,kiedy łapałaś za klamkę poczułaś jego dłoń na swoim nadgarstku.
-Pozwól sobie pomóc. -szepnął patrząc w Twoje oczy po czym delikatnie Cie do siebie przyciągnął. Wtuliłaś się ufnie w jego ramiona i rozpłakałaś się. Chłopak delikatnie gładził Twoje plecy i szeptał Ci do ucha słowa pociechy. 

Zayn

Zayn
Byłaś spokojna,dobrze wychowana i ułożona. On twoje przeciwieństwo. Pił,palił,przebywał na każdej imprezie. Dusza towarzystwa. Poznaliście się w szkole. Chodziliście do jednej klasy. Należał do szkolnego zespołu. Popularny,każda chciała z nim być,ale on wybrał Ciebie. Nikt się tego nie spodziewał. Wszyscy byli zszokowani,że to właśnie Ciebie wybrał. Byłaś ładna,ale siedziałaś na uboczu. Taka szara myszka. Nikt się Tobą nie interesował do czasu. Pewnego dnia podszedł do Ciebie. Zaczęliście rozmowę. Szkolne plastiki kątem oka łypały na was ze złością i zazdrością. Poszliście na spacer. Z dnia na dzień coraz bardziej się w nim zakochiwałaś. Był twoim pierwszym chłopakiem. Widywaliście się codziennie. Mimo tego tematy wam się nie kończyły. Uważałaś go za przyjaciela. Takiego prawdziwego. Jednak nie wszystko układało się jak w bajce. Miałaś problemy z rodzicami. Któregoś dnia znów się pokłóciliście. Ale to nie była zwyczajna kłótnia. Nie wytrzymałaś. Puściły Ci nerwy i zwyzywałaś go. Płakałaś. Pobiegłaś do parku i usiadłaś na ławce. W drżące ręce chwyciłaś telefon i zadzwoniłaś do Zayna.
-Halo.?
-Czeeeeśśść kooochanie. Mo... mo.... możemy się spotkać.?
-Pewnie. Wyjdź za 30 minut.
-Dooobrze.
Po trzydziestu minutach ruszyłaś w stronę jego domu. Szłaś szybko,prawie biegłaś. Usłyszałaś nagle głos. Jakby ktoś wypowiadał twoje imię. Poszłaś za nim i ujrzałaś dwóch chłopaków.
-Wołaliście mnie.?
-Tak.
-Czego chcecie.?
Chłopaki spojrzeli szyderczo na Ciebie. Powolnymi krokami zbliżali się do Ciebie. Wiedziałaś co chcieli zrobić,jednak nie mogłaś się ruszyć. Głos uwiązł Ci w gardle. Aż w końcu złapali Cię we dwóch. Wtedy zaczęłaś krzyczeć. To ich nie odstraszyło,jedynie rozzłościło. Na szczęście ktoś akurat szedł. Wystraszyli się i uciekli. Zostawiając Cię samą. Nie wiedziałaś co robić. Płakałaś. Płakałaś ze strachu. Wstałaś i pobiegłaś do swojego chłopaka. Jak gdyby nigdy nic stało na klatce. Chciałaś się przytulić. Opowiedzieć o wszystkim. Poczuć się bezpiecznie w jego ramionach. Ale on odsunął się. Nie pozwolił Ci dojść do siebie. Nie wytrzymałaś i wykrzyczałaś mu w twarz.
-Wiesz,próbuję ci powiedzieć,że cię potrzebuję.!
On jedynie się zaśmiał. Z klatki wyszli Ci sami chłopcy,którzy wtedy się do Ciebie dobierali. Wszyscy śmieli się z Ciebie. Poczułaś strach i zimny pot spłynął po twoich plecach. Nie miałaś na nic sił. Chciałaś wstać i uciec,ale nogi odmawiały posłuszeństwa. "Wynoś się" -usłyszałaś. Odeszłaś.
Nigdy nie wiedziałaś,że jesteś w stanie pokochać kogoś tak mocno,że bez niego nie będę potrafiła odnaleźć sensu życia. Nigdy tego nie chciałaś,broniłaś się rękami i nogami,ale to wszystko na marne. Pewnego dnia pojawił się w twoim życiu,a od tamtej pory bywał już tylko częściej i częściej,a Ty wraz z tym wszystkim stawałaś się słabsza,bo poświęcałaś dla Niego wszystko,a świadomość,że pewnego dnia go stracisz,zabijała Cię od środka. Aż w końcu zabiła. Serce stanęło. I jedyną rzeczą jaka po tobie pozostała to list.
"Wiesz jak to jest pragnąć czegoś co jest niemożliwe.? Wydzielasz wszędzie tą swoją naiwną nadzieję i ufasz temu u góry,że wszystko się przecież jakoś ułoży. I nadal szukam odpowiedzi dlaczego doceniamy gdy tracimy. Nie cofniesz czasu,nie wrócisz do tamtych dni. Są jak stare kino i czarno-biały film. Pamiętaj,że nigdy nie odejdziesz z moich wspomnień. I mam nadzieję, że ja z Twoich też. To już koniec smutków,żali. Zaczynam nowy rozdział w życiu. Ty też powinieneś. Tylko beze mnie. Będę z Tobą już zawsze jako Anioł Stróż. Kocham Cię.[t.i.]"
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA.! -krzyknął Zayn.
-Kochanie co się stało.? -zapytałaś.
-Miałem okropny sen. Przepraszam Cię za wszystko.
-Już ciii. Spokojnie. Jestem tu.
-To cudowne uczucie,kiedy znowu budzę się po śnie,w którym stoję,jest ciemno,a wokół mnie nikogo nie ma,widzę obok siebie ciebie,pytającą "kochanie,co jest.?",czuwającą nade mną nawet,kiedy śpisz

Louis

Louis
Wróciłem do domu,po którym roznosił się aromatyczny zapach domowej pizzy. Zdjąłem z siebie płaszcz i odwieszając go na wieszak,wkroczyłem do kuchni. O dziwo było w niej pusto. Zajrzałem do piekarnika,chcąc upewnić się,czy moja intuicja mnie nie zawiodła.
-Boże Święty.! [t.i].! -wykrzyczałem,gdy po
otwarciu uderzył mnie dym i zapach spalonego ciasta.
Złapałem za ścierkę i uprzednio wyłączając urządzenie,wyjąłem pizze,a raczej jej nie do końca spalone resztki. Uchyliłem wszystkie możliwe okna,a posiłek wyrzuciłem.
-[t.i] jesteś.?! -zawołałem,wchodząc do również pustego salonu.
Zmartwiony zacząłem szukać jej po całym domu,aż w końcu odnalazłem ją śpiącą w naszej sypialni. Zbliżyłem się do niej i odgarniając z jej ślicznej twarzy włosy,zauważyłem,że płakała.
-[t.i]. -wyszeptałem,delikatnie ruszając jej ramię.
Wymruczała coś pod nosem,nie otwierając oczu.
-Wstawaj.
Widząc,że moje prośby nie działają poszedłem do łazienki. Nalewając do pustej buteleczki po jakimś płynie wody wróciłem do sypialni.
-LOUIS ZABIJĘ CIĘ.! -zerwała się z łóżka.Wybuchnąłem śmiechem i chcąc ją przytulić,zbliżyłem się do niej.
-Zostaw.! -odepchnęła mnie.Zdezorientowany spojrzałem na nią.
-Ale ko....
-Nie nazywaj mnie tak. Między nami wszystko skończone.! -podeszła do szafy i wyciągnęła z niej walizkę.
-Co.? Dlaczego chcesz odejść.? -zapytałem.Podniosła na mnie swój wzrok. Strużki łez,spływały jej po policzkach.
-Louis nie widzisz tego.?
Teraz to już całkiem nie wiedziałem o co chodzi.
-Czego nie widzę.?
-Louis,ja nie pasuję do ciebie,my nie pasujemy do siebie.
-Co ty mówisz.?! -podszedłem do niej,łapiąc za jej nadgarstki.
-Lou ja nie dają rady.! Rozumiesz.?! Twoje fanki nas niszczą.! Mam dość tych ciągłych hejtów.! -płakała jak małe dziecko.
-I tylko dlatego chcesz odejść i mnie zostawić.?! Chcesz zostawić nasz dom.?! Chcesz zapomnieć o wszystkim co między nami jest.?! -ścisnąłem ją mocniej.
-Podjęłam decyzję i nic jej nie zmieni.! -wyrwała mi się i dokończyła pakowanie.
Zdenerwowany obserwowałem każdy jej ruch. Nadal płacząc,krzątała się po pokoju zbierając swoje rzeczy. Nie zauważyłem,że mi tez lecą łzy. Stałem na środku oszołomiony sytuacją,podczas gdy [t.i] schodziła już spakowana na dół. Po kilku sekundach otrzeźwiałem i zbiegłem za nią. Przytuliłem ją do siebie z całych sił.
-Louis puść.! -próbowała mi uciec,ale ja ją jeszcze mocniej obejmowałem.
-[t.i] kocham cię i nie pozwolę ci odejść.! -pocałowałem jej czoło.Po kilkusekundowych zmaganiach ze mną,poddała się i sama się we mnie wtuliła.
-Chcesz być z kimś kto nie umie zrobić nawet pieprzonej pizzy.? -usłyszałem jej stłumiony głos.
-Tak. Chcę być właśnie z kimś takim jak ty. -odsunąłem ją kawałek i spoglądając w jej oczy,powoli zbliżyłem swoje usta do jej.
-Kiss me like you wanna be loved. You wanna be loved. -cichutko zaśpiewałem.
[t.i] wpiła się w moje usta z taką zachłannością i takim uczuciem,że przez chwilę bałem się,że nie będę potrafił obdarzyć jej tak wielką miłością. Ale po chwili uświadomiłem sobie,że ja już ją tak kocham,a nawet bardziej.

Niall

Niall
Jesteś na zakupach.Twój brat kazał ci kupić Full-Capa.Zgodziłaś się.Tak więc najpierw poszłaś do sklepu z Full-Capami. Spodobały ci się kilka,ale wybrałaś taki aby także twojemu bratu się spodobał.Chciałaś ją złapać,ale także chłopak o blond włosach i niebieskich oczach chwycił ja razem z tobą.
-Proszę weź ją.
Nic nie odpowiedziałaś,bo jesteś bardzo nieśmiałą osoba.Bardzo ci się podobał,ale nie miałaś odwagi zagadać.Następnie poszłaś do sklepu z firmowymi okularami przeciwsłonecznymi.Bardzo spodobały ci się Ray Bany fioletowo-zielone.Ale nie tylko to ci się spodobało.Zauważyłaś tego chłopaka ze sklepu z Full-Capami.Uśmiechnął się do ciebie.Widać,że cię poznał.Ty zrobiłaś to samo. Pomyślałaś,że to zwykły przypadek.Zdarzało ci się spotkać dwa razy tą samą osobę.Chodziłaś jeszcze po kilku sklepach.Mama zadzwoniła do ciebie,że masz iść do marketu zrobić zakupy.Nie miałaś wyjście,musiałaś iść.Zabrałaś bułki,ser,warzywa i kilka słodyczy.Miałaś iść do kasy,ale przypomniało ci się,że skończyły ci się twoje ulubione czekoladowe płatki.Naprawdę nie mogłaś uwierzyć w to co widziałaś.To ten sam chłopak.!
-Wow.! To znowu ty.! Teraz muszę cię zaprosić na kawę.
-To miłe.Ale nie wiem czy to dobry pomysł.Ale może.
-Proszę tylko raz.Jestem Niall a ty.?
-Jestem [T.I].Jeśli chcesz iść ze mną na kawę to musisz mi pomóc zanieść zakupy.
-Jasne.A jak chcesz możesz wziąć te płatki.W końcu są ostatnie.
-Dziękuję.
Poszliście do kasy.Ty zapłaciłaś i szliście powoli w stronę twojego domu.Gdy już doszliście na miejsce odłożyłaś torby i powiedziałaś rodzicom,że idziesz z Niallem do kawiarni.Ten czekał na ciebie pod drzwiami.Poszliście do kawiarni którą Niall ci pokazał.Wypiliście kawę i Niall chciał iść z tobą do sklepu z butami.Zgodziłaś się.Wybrałaś dla chłopaka dwie pary. Powiedział,że masz bardzo dobry gust.Potem tylko odprowadził cię do domu.Wymieniliście się numerami,on cię przytulił i poszedł.Ty poszłaś do swojego pokoju i zastanawiałaś się czy kiedyś będziesz dziewczyną Nialla.Byłoby świetnie ale nie wiadomo co czas pokaże.

Niall

Niall
Małe kamyczki odbijały się swobodnie od twoich brązowych butów,spadając z chodnika na ulicę. Uliczne lampy oświetlały fragmenty chodnika układając jasną ścieżkę,którą podążałaś. Noc była jednym z twoich ulubionych momentów,w którym można było tak bezkarnie przestać myśleć o swoich problemach i niepotrzebnych sprawach. Zanurzyłaś swój wzrok w gwieździste niebo. Miliony jasnych punkcików gromadziło się na ciemnym niebie. Pomimo ich ogromnej ilości,każda z gwiazd miała swoje miejsce,świeciła jak inne,lecz wszystkie były wyjątkowe. Idąc przed siebie nie zwracałaś uwagi na wszystko przed tobą lecz na to,co wisiało tuż nad twoją głową. Zapatrzona w niebo zrobiłaś kolejny krok. Jednak stopa nie zatrzymała się na płaskiej powierzchni chodnika,nie odnalazła żadnego podłoża i zsunęła się. Przymrużyłaś oczy godząc się z nadchodzącym upadkiem. Delikatnie otworzyłaś jedno oko analizując sytuację. Nie upadłaś na twardą,asfaltową drogę. Ciepłe dłonie otuliły twoje plecy. Szybko podniosłaś wzrok na osobę,która uratowała cie od upadku. Jego błękitne oczy wprost przeszyły twoje wnętrze. Kilka sekund wydawały się ciągnąć w dłuższy moment. W końcu spojrzałaś w górę. Po ciemnym niebie migotała lecąca,jasna gwiazda,która zdawała się przemieszczać. -Spadająca gwiazda. -pomyślałaś w duchu przymykając oczy. Od zawsze marzyłaś aby zobaczyć ją szybującą po nocnym niebie i pomyśleć życzenie,które może się spełnić. Przez twoją głowę szybko przemknęło wiele myśli. Otworzyłaś oczy widząc wpatrującego się w to samo miejsce co jty przedtem chłopaka. Jego oczy ponownie skierowały się w twoją stronę. –Proszę abym mogła zobaczyć jeszcze ten niesamowity błękit jego oczu. –krążyłaś w głowie te słowa,aby spełniły się. Wstałaś,mrucząc krótkie dzięki i patrzyłaś jak zmierza w przeciwną stronę. Stałaś, gapiąc się jak odchodzi,ale nie zawsze,prawda.? Przecież mała gwiazda,która pojawia się niespodziewanie i szybko przemyka przez oczy,może spełnić nasze najskrytsze pragnienia. Oparłaś się o pień drzewa rosnącego po drugiej stronie ulicy rozkoszując się dzisiejszym,wkrótce nadchodzącym dniem. Powieki same przymykały się od natłoku myśli. Włożyłaś ręce do kurtki i ruszyłaś w stronę domu,nie zapominając o zadaniu jakie ciąży na błyszczącej gwieździe. Przetarłaś zmęczone oczy,które od dobrych dwóch godzin starały się zasnąć,jednak bezskutecznie. Od kilku dni nie mogłaś pozbyć się widoku jego błękitnych oczu z twojej głowy. Co miał takiego w sobie,że tak po prostu zawładnął twoimi myślami.? Z niechceniem odrzuciłaś kołdrę na bok wstając z miękkiego łóżka,kierując się w stronę przestronnego okna. Rozsunęłaś jasne zasłony wpatrując się w ciemne niebo. Westchnęłaś na myśl o kolejnej bezsennej nocy.Jednak starałaś się oddalać ją od realności. Ubrałaś ciepłą bluzę i spodnie,chcą na chwilę odbiec od widoku chłopaka. Szybko założyłaś buty i wzięłaś kurtkę z wieszaka. Zamknęłaś drzwi narzucając na ramiona czarny materiał. Jedyne co przychodziło ci do głowy to wyjść na świeże powietrze. Ogarniająca cie cisza dała upust splątanym myślom i pozwoliła na chwilę oderwania się od wszystkiego. Nie potrzeba było dużo czasu abyś znowu znalazła się w znanym ci już miejscu. Wszystko było takie jak wtedy, jednak brakowało jednej osoby. Oparłaś się o to samo drzewo patrząc w górę. Niebo wydawało się być niezmienne od tamtego momentu. Błyszczący punkt ponownie zajaśniał i zmieniał swoje położenie.
-Nie spisałaś się coś. -rzuciłaś błądząc wzrokiem jak powoli znika z nieba. Nie żałujesz jednak,że miałaś szansę na spotkanie kogoś kto mógł odmienić twoje żyje.
-Ja myślę wręcz przeciwnie. usłyszałaś obok siebie. Odwróciłaś się rozglądając wokół. Dostrzegłaś znaną ci sylwetkę tuż obok. Dziwne,że wcześniej nie zauważyłaś obecności drugiej osoby. Jego błyszczące oczy nie mogły ulec zapomnieniu. Ciągle krążące w twojej pamięci w końcu ponownie pojawiły się przed twoim spragnionym ich wzrokiem.
-Co tu robisz.? -spytałaś lekko przestraszona. Na jego widok serce biło nieprzerwanie,nadając co chwilę nową serię uderzeń. Gdyby tylko wiedział jak bardzo wpłynął na twoje myśli,nie dając nawet na chwilę o nim zapomnieć. Nie znasz nawet jego imienia a pragniesz poznawać go coraz bardziej.
-Patrzę jak spełnia się moje życzenie. -odrzekł uśmiechając się. -Miło cię znów widzieć. Jestem Niall. -powiedział podając ci swoja dłoń.
-[T.I.]. -odwzajemniłaś gest,goszcząc po chwili ciepłą dłoń w mocnym uścisku. Oparłaś się z powrotem o twardą korę drzewa wpatrując się w swojego towarzysza obok.
-Może to dziwne,ale cały czas od tamtego momentu powtarzałem sobie,że już niedługo cie zobaczę. –oznajmił kierując twarz w twoją stronę. Spotkałaś się z jego kolejnym uśmiechem.
-Może to też dziwne,ale nie wyobrażałam sobie abym nie mogła ponownie spojrzeć w twoje oczy. –na twoje słowa lekko się zaśmiał,patrząc na niebo spod blond grzywki. -Mamy podobne myśli. -dodałaś kierując wzrok ku górze.
-Ale jedno pragnienie. -odrzekł wplatając swoje place w twoją dłoń. Czułaś jego bliskość,obecność której nie chcesz nigdy utracić. W jednym momencie stał się kimś niezwykle ważnym.
Każdy kolejny dzień zbliżał was do siebie,dając uczucie od dawna wyczekiwanej bliskości. Z daleka dla wielu coś zwykłego, jednak dla nielicznych potrafi stworzyć niesamowite pragnienie drugiej osoby.

HAZZA :* ( smutny :(()

-No podaj mi to wariacie.! -krzyknęłaś do Harrego,który nie chciał Ci sięgnąć z ostatniej półki płatków. Byliście w sklepie. Jak zwykle zakochani beztrosko cieszyliście się każdym dniem razem.
-No proszę sięgnij,już dość. -mówiłaś bezustannie. Przytulił cię i pocałował w czoło.
-Urośnij mała. -uśmiechnął się zadziornie i wspiął się by złapać ostatnie opakowanie czekoladowych płatków.
-Po co mam rosnąć jak mam Ciebie. -powiedziałaś zadziornie i złapałaś go za rękę.
Przeszliście jeszcze parę przedziałów i udaliście się do kasy. Oczywiście rozkazałaś swojemu chłopakowi by to on niósł zakupy. Nie obeszło się jednak bez żartobliwej sprzeczki. Poszłaś na kompromis,wzięłaś jedną reklamówkę,w której znajdowało się tylko mleko. Odnieśliście zakupy do twojego mieszkania. Harry porozmawiał chwilę z twoją mamą. Ona w nim zauroczona była cała szczęśliwa,że masz porządnego faceta. Oczarował ją uśmiechem,tak jak co drugą dziewczynę. Zawsze kiedy przychodzicie twoja mamusia pyta się go jak on ze mną wytrzymuję,często cie obgadują i takie tam. Ty natomiast robisz tak z jego rodzicami więc możesz uznać,że szansę są wyrównane. Z twoim loczkiem jesteś już ponad dwa lata. Przyjaźnisz się też z jego zespołem. Kiedy wasze gwiazdy nie mają trasy koncertowej spędzacie ten czas wspólnie,przeważnie wyjeżdżacie na ‘wakacje’ by mogli odpocząć od fanów i koncertów,jednak kiedy plany się zmieniają tak jak obecnie,Harry mieszka u ciebie lub ty u niego. Jesteście strasznie ze sobą zżyci. Nie potrafiłabyś żyć bez niego,strasznie tęsknisz za nim gdy jest poza krajem. Teoretycznie mają ochroniarzy którzy cały czas nad nimi czuwają. Twoim najlepszym przyjacielem z całej piątki jest Liam, kochasz go bezgranicznie. Harry cieszy się,że jesteście w takim bliskim kontakcie,wie,że Payne to dobry chłopak i zawsze można na niego liczyć.
-Mam dla Ciebie niespodziankę,wiesz.? -powiedział Harry,który kończył myć ręcę i szedł w twoim kierunku. Po czym czule cię pocałował.
-Wiesz,że nie lubię niespodzianek. Przeważnie mają złe zakończenie. -odpowiedziałaś uśmiechając się do niego.
-Nie mów tak,chodźmy odpocząć. -zdjął buty i złapał cię ponownie za rękę. Zaprowadził cie do twojego pokoju i usiedliście na białej,skórzanej sofie. Zaczęłaś bawić się jego kręconymi włosami. Wzięłaś szczotkę i robiłaś mu dziwaczne fryzury. Mówił ci,że masz przestać,że już dość. Porobiliście sobie głupie zdjęcia twoim aparatem. Wyszły całkiem nieźle.
-Jesteś taki uroczy jak masz opaskę we włosach i warkoczyki. -wyśmiałaś go i przytuliłaś jak małą dziewczynkę. On nic nie powiedział tylko pozwolił ci się nacieszyć. Przytulił cir czule i tak trzymał.
-Nawet nie wiesz jak za Tobą tęsknie,już mam dość takiego życia. Myślałem kiedyś,że takie życie jest moim marzeniem. Teraz jednak wiem co jest moim marzeniem. Spędzenie z Tobą chociaż pełne dwa miesiące. -spojrzał na ciebie,a ty jeszcze bardziej go objęłaś. Nie chciałaś by widział jak cie też boli ta sytuacja. Chciałabyś by był normalnym chłopakiem jak inni. To przypomina miłość na odległość,codziennie patrząc na zakochanych na mieście uświadamiasz sobie,że tak naprawdę nie jesteś w związku. Jesteś w związku co kilka tygodni jak Harry przyjedzie. To tak cie rani.
-Kiedyś to się skończy,damy radę okej.? Przerabialiśmy te tematy i wiemy jak jest. Nie możemy się smucić okej.?-powiedziałaś, choć wiedziałaś,że to nie jest prawdą. Pocałowałaś go i od razu wrócił ci humor.
-Kocham Cię i przepraszam za... -przerwałaś mu.
-Nie przepraszaj,to nie twoja wina. -powiedziałaś. -To co z tą twoją niespodzianką.? Kiedy,o której i co dalej.? -zapytałaś i wtuliłaś się w niego.
-Pójdziemy do chłopaków i o 18 Cię zabieram okej.? -spojrzał na ciebie zachęcająco.
-Ja z Tobą nie idę do nich,posprzątam w domu,a ty się dobrze baw. Jutro spotkamy się z Liamem jeszcze przed waszym wyjazdem więc na luźno. -uśmiechnęłaś się i spojrzałaś mu w oczy. Nacieszyliście się sobą po czym odprowadziłaś go do drzwi. Powiedział twojej mamię,że porywa cie o 18 i,że do tej godziny ma cie pilnować. Ona przytaknęła po czym zaczęłaś żegnać z Harrym. Zawsze przedłuża,nigdy nie żegnałaś się z nim krócej niż 25 minut.Zaczął mówić ci tysiąc razy "Kocham Cię" na przemian z całowaniem. Cały czas byliście w tuleni w siebie. Powiedział ci ostatni raz "Kocham Cię najbardziej na świecie". Po czym odpowiedziałaś podobnie i pocałowałaś go. Umówiliście się,że spotkacie się przy parku.
Czas szybko minął,napisałaś do Harrego SMS-a czy wszystko w porządku. Szybko dostałaś odpowiedź
"Tak kochanie,tęsknie już. Spotkajmy się szybciej o pół godziny. Kocham Cię.Xx" Przeczytałaś i zaraz dostałaś kolejnego.
"Kocham Cię po raz 2123587565888…25 xx"
-Wariat. -powiedziałaś do siebie. Spojrzałaś na zegarek po czym zdecydowałaś,że powinnaś już się szykować. Poszłaś do łazienki zrobiłaś delikatny makijaż,wyprostowałaś włosy i byłaś gotowa. Poszłaś do wyjścia,wyszukałaś w torebce telefon i zadzwoniłaś do Harrego Odebrał i powiedział,że zaraz będzie wychodził. Rozłączyłaś się i powoli szłaś w kierunku parku. Była już odpowiednia godzina kiedy twój chłopak powinien się zjawić. Usiadłaś na ławce i czekałaś,czekałaś. Zadzwoniłaś do niego, oczywiście sekretarka.
"Cześć tu Harry nie mogę rozmawiać,nie zostawiaj wiadomości,chyba,że [t.i.]"
-Cholera.! -krzyknęłaś.
Minęła godzina. Zadzwoniłaś do Liama powiedział,że Harry dawno już wyszedł. Powiedziałaś mu,że nie doszedł. On od razu zadzwonił do Paula by go powiadomić. Usłyszałaś sygnał jadącej karetki i policji. Zlekceważyłaś to i poszłaś się przejść. Zaczęła boleć cie głowa. Byłaś zdenerwowana w dodatku nie wiedziałaś co robić,stało się coraz ciemniej. Nagle wszystko ucichło,widziałaś to.
-Harry. -Krzyknęłaś. On uśmiechnął się po czym wbiegł na ulicę. A za nim miliony fanek. Zdałaś sobie sprawę,że zobaczyłaś jego śmierć. Dostawcze auto wjechało w niego z dużą prędkością. Dziewczyny zaczęły krzyczeć "Stop Harry". Ale on biegł,aż w końcu upadł. Nie było tam pasów. Nic nie słyszałaś tylko zapłakana ruszyłaś w stronę chłopaka. Widzowie dzwonili po karetkę. Usiadłaś koło niego i trzymałaś go za ręcę.
-Błagam Cię Harry nie rób mi tego,kocham cię proszę Harry nie. Obiecaj mi. -mówiłaś,a wręcz krzyczałaś. On miał otwarte oczy nie wiesz czy widział.
-Kocham Cię,nigdy nie przestanę. -powiedział bezsilnie.
-obiecaj,że mnie nie zostawisz teraz i nigdy. -krzyczałaś dotykając jego ciało.
Wokół ciebie zgromadziło się pełno osób. Służby ratownicze odciągały cie od niego.
-Harry.! Harry.! Błagam Cię mów do mnie,nie zostawiaj mnie proszę... -nie miałaś sił zaczęłaś krzyczeć chłopak już nie odpowiadał.
-Nie zamykaj oczu.! Proszę Cię.Nie możesz obiecaj.!
-Kocham Cię na zawsze,przepraszam nie chciałem.
Już go nie było,zamknął oczy. Byłaś nieprzytomna,przytulałaś się i błagałaś wszystkich by mu przywrócili życie. Nikt ci nie pomógł. Czułaś,że ktoś cie szarpię,to był Liam,a za nim reszta zespołu. Byli cali zapłakani. Próbowali odciągnąć cie od ciała,dopiero po dwudziestu minutach dałaś im się. Przytuliłaś się do Payne. On nic nie mówił tylko pozwolił ci płakać. Przez tydzień nic nie jadłaś i nie piłaś. Nic nie mówiłaś,z nikim nie rozmawiałaś. Czułaś,że nie żyjesz. Dołowałaś się jeszcze bardziej,to przez ciebie twój chłopak umarł,biegł do ciebie. Wszyscy ci zaprzeczali lecz ty wiedziałaś jak było. Nie ma już One Direction. Chłopcy tak ustalili bez niego to nie samo. Rodzicom świat runął,tak jak tobie i jego przyjaciołom. Wiesz,że spotkacie się wszyscy razem w drugim życiu. Nigdy nie pogodzisz się ze stratą,straciłaś wszystko. On był wszystkim. Codziennie wspominasz i obarczasz się winą. Miało być tak pięknie,a wszystko prysło. Nigdy nikt nie zrozumie twojego bólu, prościej jest patrzeć z boku. Widziałaś jego śmierć,nie pomogłaś mu,to twoja wina.

Harry



czwartek, 16 maja 2013


319. Harry

Z całych sił trzasnęłaś drzwiami i ze łzami w oczach wybiegłaś z budynku. Czujesz się okropnie.Jesteś wściekła,zdenerwowana, a zarazem cholernie smutna. Nagle nienawidzisz go najbardziej na świecie,a jeszcze kilka minut temu myślałaś,że jest jedną z najważniejszych dla ciebie osób. Stoisz na środku chodnika i zastanawiasz się co masz ze sobą zrobić. Przecież nie możesz iść do rodziców. Twój honor ci na to nie pozwala. Doskonale wiesz jakby się zachowali. Weszłabyś do mieszkania,a matka przywitałaby cie swoim 'a nie mówiłam'. Następnie ojciec dawałby ci nauki,które znasz już na pamięć. Nie,to nie na twoje nerwy. Podchodzisz do ławki niedaleko i siadasz na niej. Wyciągasz telefon z kieszeni i przeglądasz kontakty. Alice,Anne, Carol,Daisy,David,Eric,Filip,Harry.. Zatrzymujesz się na moment i wpatrujesz w jego imię na wyświetlaczu. Rozglądasz się, wstajesz i chowasz telefon do kieszeni. Postanawiasz iść do doskonale znanego ci miejsca. Nie daleko stąd,a czujesz,że to jedyna deska ratunku. Mija kilkanaście minut,gdy stoisz przed brązowymi drzwiami,ze złotym numerkiem '206' na środku. Wycierasz łzy lecące po policzkach,składasz dłoń w pięść i stukasz w drewniane drzwi trzy razy. Serce zaczyna ci bić coraz szybciej,a oddech robi się niespokojny. Tysiące myśli krząta się po twojej głowie. Co ja sobie myślałam przychodząc tutaj.? Nikt nie otwiera,więc odwracasz się i chcesz odejść. Nagle jednak słyszysz jak drzwi się otwierają,a z jego ust dochodzi twoje imię. Odwracasz głowę i widząc go zaczynasz płakać. Nie potrafisz nad tym zapanować. Widzisz,że jest zmieszany i zmartwiony. Podchodzi do ciebie i przytula z całych sił. Szepcze byś się uspokoiła,ale nie możesz. Tkwicie tak przez chwilę. Odrywasz się od niego i wpatrujesz w jego zielone tęczówki.
-Nie wiem co sobie myślałam,przychodząc tutaj,ale kiedyś powiedziałeś,że jeśli coś się stanie,jeśli będę potrzebowała pomocy,to pierwszą osobą do której się zgłoszę masz być ty. -mówisz i kolejny raz ocierasz łzy. -Wywalił mnie z domu. Powiedział,że to już koniec,że nagle nic nie czuje,wszystko się wypaliło. Nie mam gdzie iść,nie wiem co robić. -mówisz na jednym wdechu. Uśmiecha się delikatnie.
-Cieszę się,że przyszłaś do mnie. -mówi,i zaprasza cie do środka,jednak,gdy chcesz wejść zatrzymuje cie. Spoglądasz na niego zdziwiona i zmieszania,nie mając pojęcia o co mu chodzi. -Możesz wejść pod warunkiem,że nie będziesz płakać. -odpowiadasz na jego uśmiech tym samym gestem i wchodzisz do jego mieszkania. Rozglądasz się dookoła. Nic się nie zmieniło.
-Przygotuję coś ciepłego do picia,a ty możesz iść się wykąpać jeśli chcesz. -kiwasz głową i nadal lustrujesz jego mieszkanie wzrokiem. -Ręczniki są..
-Wiem gdzie są ręczniki. -wchodzisz mu w słowo,co sprawia,że już trzeci raz dzisiaj widzisz jego piękny uśmiech. Powoli idziesz na górę,wchodzisz do łazienki,wyciągasz z szafki biały,mięciutki,puchowy ręcznik i kładziesz go na dużym,wiklinowym koszu. Podchodzisz do lustra i widząc swoje odbicie jeszcze bardziej robisz się smutna. Wyglądasz okropnie. Jesteś cała zapłakana,twarz masz klejącą i brudną od łez. Rozbierasz się i wchodzisz do kabiny prysznicowej. Odkręcasz ciepłą wodę i obmywasz nią całe swoje ciało. Czujesz jak opada z ciebie brud z całego dnia i jak złe emocje ulatniają się wraz z parą gorącej wody. Słyszysz jak ktoś krząta się po pomieszczeniu,ale nie reagujesz,nie przeszkadza ci to. Zakręcasz wodę, rozsuwasz szklane drzwiczki i wychylasz głowę.
-Przepraszam. Wszedłem tylko na chwilę,chciałem.. -tłumaczy się,ale kolejny raz mu przerywasz.
-Nie przepraszaj. Nie jestem zła,zresztą to twoje mieszkanie. Podasz mi ręcznik.? -prosisz,na co chłopak podaje ci biały materiał. Owijam nim nagie ciało i stąpasz mokrymi stopami na szarych kafelkach. Podchodzisz do lustra,zostawiając po sobie ślady. Harry nie wychodzi. Cały czas tutaj jest,ale czujesz się z tym dobrze. Podchodzi bliżej,a w lustrze widzisz jak na ciebie patrzy. Wasze spojrzenia się spotykają. Jego delikatne,duże dłonie dotykają twych mokrych,chudych ramion. Zaczyna cie masować tak jak robił to kiedyś. Jest ci dobrze więc zamykasz oczy i pozwalasz mu na to. Jednak zdajesz sobie sprawę z tego co robisz,otwierasz oczy i wszystko nagle znika,rozpryskuje się jak bańka mydlana. Oboje jesteście skrępowani.
-Przyniosłem ci ubrania. -mówi i wskazuje palcem szafkę,na której znajdują się twoje turkusowe,stare spodenki i jego koszulka,która niegdyś była twoją ulubioną.
-Nadal masz moje rzeczy.? -pytasz zszokowana.
-Tak. Jakoś nigdy nie miałem czasu by cokolwiek z nimi zrobić,zresztą nigdy nie wiadomo kiedy mogą się znów przydać.
-Dziękuję. -szepczesz,a Harry zostawia cie samą. Wieszasz ręcznik na haczyku,przymocowanym do ściany,ubierasz się,lecz przed włożeniem koszulki,przykładasz ją do twarzy i przypominasz sobie jego zapach. Kolejne łzy spływają po twoim policzku,lecz tym razem nie wiesz czym tak naprawdę są spowodowane. Czy tęsknie za Harrym.? Czy może płaczę,bo właśnie zerwałam z Mattem.? Wkładasz bluzkę i schodzisz na dół,gdzie z daleka czuć,roznoszący się zapach,gorącego kakao. Wchodzisz do kuchni,siadasz obok Harrego przy stole i chwytasz w dłonie biały kubek,z twoim imieniem. Nie wierzysz,że nadal ma te wszystkie rzeczy.
-Za chwilę będzie kolacja. -mówi po chwili ciszy. Unosisz kąciki ust ku górze i spoglądasz na niego. Masz ochotę się do niego przytulić,ale wydaję ci się,że to nieodpowiedni gest,dlatego upijasz kolejny łyk gorącego napoju.
Jecie kolację,a ty zapominasz o tym co miało miejsce kilka minut temu. Rozmawiacie. Jest wspaniale. Tak bardzo tęskniłaś za jego towarzystwem. Zawsze był dla ciebie wsparciem,podporą,przyjacielem,kochał cie i potrafił ci to okazać,zawsze mogłaś na niego liczyć,nawet teraz. Teraz,gdy nic już was nie łączy,a wasze drogi rozeszły się wraz z waszym zerwaniem. Żałujesz,że tak się stało,ale niestety czasu nie cofniesz. Po skończonej kolacji oboje myjecie naczynia,nadal śmiejąc się i wydurniając. Nie pamiętasz już kiedy ostatni raz tak bawiło cie mycie naczyń. Skończyliście i idziecie do salonu. Siadasz na waniliowej, skórzanej sofie,a Hazza stoi przed tobą i wygląda na zamyślonego.
-Wszystko w porządku.? -pytasz. Kiwa głową.
-Poczekasz na mnie minutkę.? -odpowiada pytaniem i kieruje się w stronę korytarza.
-Gdzie idziesz.? -przyglądasz się jak ubiera conversy.
-Zaraz wrócę. Obiecuję,że nie potrwa to długo. -mówi i wychodzi z domu. Jesteś zdziwiona i zdezorientowana.
Chwytasz pilota od telewizora i zaczynasz skakać po kanałach,szukając czegoś co nadaje się do oglądania. Natrafiasz na jakiś muzyczny program rozrywkowy. Odkładasz pilot niedaleko siebie i wpatrujesz się w telewizor. Nie jesteś świadoma tego jak szybko minął czas,gdyż Harry przychodzi już do domu. Odwracasz głowę i widzisz chłopaka idącego w twoją stronę,obładowany zakupami.
-Kupiłem żelki,twoje ulubione,chipsy,lody czekoladowe z wiśnią,cukierki z toffi i wino. Czerwone. -dopowiada ostatnie słowo, a ty nadal nie wierzysz,że to wszystko ma miejsce naprawdę. -Wypożyczyłem też kilka filmów,same komedie romantyczne,a najważniejsze mam tutaj. -wyjmuje zza siebie karton chusteczek higienicznych,sprawiając,że zaczynasz się głośno śmiać.
-Nie musiałeś tego wszystkiego robić. -mówisz.
-Uwierz,musiałem. Ale chyba dostane chociaż całusa,co.?
-Oczywiście,że tak głuptasie. -podnosisz się i całujesz go w policzek.
Oglądacie właśnie film,pijecie wino,zajadacie się pysznościami,a ty czujesz,że za chwilę pękniesz. Łzy czasami lecą,ale Harry szybko ratuje cie chusteczkami. Nigdy nie pomyślałabyś,że Harry kiedyś będzie pomagał ci w leczeniu twojego serca.
-Jestem już zmęczona. -mówisz. -Może dokończymy to innym razem.?
-Masz na myśli jutro.? -otwierasz usta,ale nie pozwala ci dokończyć. -Jasne,nie ma sprawy. Chodź na górę.
-Jak to na górę.? -dziwisz się. -Myślałam,że będę spała tutaj.
-Chyba sobie żartujesz. W tej chwili na górę.
-Ale.. -chcesz coś powiedzieć,jednak Styles ci nie pozwala i ciągnie cie za rękę po schodach. Wchodzicie do sypialni i siadasz na wielkie łóżko,które kiedyś dzieliliście razem. Chłopak coś robi,a ty nie czuję się zbyt dobrze wiedząc,że przez ciebie spędzi noc w salonie.
-Nie kładziesz się.? -pyta,gdy widzi,że nadal siedzisz.
-Zostaniesz ze mną.? -pytasz,ale dopiero po chwili uświadamiasz sobie co powiedziałaś. Widzisz na jego twarzy zakłopotanie i szybko wyciągasz dłoń w jego stronę. -Nie chcę być sama. -podchodzi i kładzie się po drugiej stronie. Odwracasz się i patrzysz na niego.
-Jesteś pewna.? pyta.
-Tak,Harry. -odpowiadasz. Poczułaś jak okrywa mnie kołdrą. Kolejny raz na niego spoglądasz. Zaczynasz się bać swoich myśli. Strasznie chcesz go przytulić i nie potrafisz nad sobą zapanować. Wiesz,że jest zdziwiony ty gestem,ale odwzajemnia go. Czując jego ciepło,wiesz,że jesteś bezpieczna. Zasypiasz.
Otwierasz oczy,ale Harrego nie ma obok ciebie. Rozglądasz się po pomieszczeniu,by upewnić się,że wczorajszy dzień nie był tylko snem. By uświadomić sobie,czy aby na pewno jesteś w jego sypialni. Jesteś tutaj,dlatego się uśmiechasz. Wstajesz z łóżka,wychodzisz z pokoju i idziesz na dół. Słyszysz jakieś głosy,idziesz w stronę kuchni,z której dobiegają. Stajesz w przejściu i widzę Harrego i Louisa. Oni również cie zauważają. Wyglądają jakby zobaczyli ducha.Lou spogląda na Harrego pytającym wzrokiem,a lou podchodzi do ciebie i przytula.
-Tęskniłem za tobą. -szepcze ci do ucha. Odrywa się i patrzy na Hazze. -Dlaczego nie mówiłeś,że znowu jesteście razem.? - mówi uśmiechnięty. Również odszukujesz Harrego wzrokiem i masz ochotę się śmiać,a zarazem jesteś zdezorientowana.
-Ale my.. -zaczyna loczek.
-My nie jesteśmy razem. -mówisz.
Na twarzach chłopców maluje się ogromne zakłopotanie. Wyglądają naprawdę bardzo komicznie. Nie umiesz opanować śmiechu, zresztą nie tylko ty,bo Harry również. Śmiejecie się,a oni po chwili dołączają. Wydaje ci się,że czekają na jakiekolwiek wyjaśnienia,ale takowych nie otrzymują. Widząc,że i tak niczego od nas nie wyciągną,żegnają się z nami,mówiąc,że mają wiele spraw na głowie i wychodzą z mieszkania. Stajesz przy szafce kuchennej i opierasz się o nią. Czujesz na sobie wzrok Harrego, dlatego chcesz wyjść mu na spotkanie. Wpatrujecie się w siebie. Nie potrafisz opisać swoich emocji. Czujesz się dziwnie,ale chyba w dobrym tego słowa znaczeniu,jeśli takowe jest. Podchodzi do ciebie i przez moment masz wszystko jak przez mgłę. Nie wiesz co się dzieje. Luke jest coraz bliżej. Po chwili sięga zza moich pleców kubek.
- Chcesz kawy? - pyta. Tym razem czujesz się beznadziejnie,myśląc,że Harry mógł cie pocałować. Kiwasz głową,po czym spuszczasz głowę.
-Harry.? -mówisz po chwili,na co podnosi wzrok i patrzy w twoim kierunku. -Pomożesz mi dzisiaj poszukać jakiegoś mieszkania w Internecie.? -prosisz.
-Chyba sobie żartujesz. -wypala,a ty nie masz pojęcia o co mu chodzi. -Nigdzie się nie wyprowadzasz. Nie ma mowy. Zostajesz ze mną. Nie mówiłem ci,ale mieszkanie samemu jest straszne. Potrzebuję współlokatorki. -uśmiecha się szeroko. Doskonale wiesz,że mówi to tylko dlatego,by cie zatrzymać.
-Współlokatorki.? -pytasz zalotnie,na co wytyka język. -Nie,Harry. Nie mogę. Muszę coś znaleźć.
-To pomyślisz nad tym kiedy indziej.
-Nie. Muszę dać znać Mattowi kiedy odbiorę swoje rzeczy.
-Powiedz mu,że dzisiaj.
-Ale tego nie da się zrobić z dnia na dzień. Zresztą powinieneś to wiedzieć.
-Wiem. Dobra nie ważne. Jeszcze dziś o tym nie myśl. Dzisiaj musimy dokończyć wczorajszy wieczór. -kolejny raz się szczerzy,a ty jak zwykle mu ulegasz. Podaje ci kawę i idziecie do salonu. Włącza kolejny film i zamiast się na nim skupić,zaczyna komentować dosłownie każdą scenę. Śmiejesz się głośno,co mu się zaczyna podobać.
-Przestań już. Skup się w końcu.
-Jak mam się skupić,skoro jesteś obok.? -mówi,po czym oboje zamilkliście. Zaczęłaś uciekać wzrokiem. Przed chwilą wydawało ci się,że chciałabyś być znowu jego,chciałabyś mieć go przy sobie codziennie. Przytulać,całować,rozmawiać,kochać,czuć. Teraz jednak czujesz się źle. Nie wiesz co miał na myśli mówiąc te słowa. Oboje przenosicie wzrok na telewizor,milcząc. Doskonale wiesz,że żadne z nas nie myśli teraz o tym co wyświetla się na ekranie.
-Nie chciałem tego powiedzieć. To znaczy.. Właściwie.. -nie umie dobrać odpowiednich słów,dlatego gdy widzisz jego zakłopotanie,karzesz mu przerwać.
-Rozumiem. -unosisz kąciki ust,i kładziesz głowę na jego kolanach. Leżałaś tak chyba pół godziny. Dopóki Harry nie zrobił się zazdrosny.
-Jestem zazdrosny o kanapę. -mówi. Spoglądasz w górę by dostrzec jego twarz. -Cały czas na niej leżysz,a ja tylko siedzę. To nie fair. Musisz zrobić dla mnie trochę miejsca. -śmiejesz się,ale przesuwasz i robię miejsce dla niego. Wskakuje za ciebie i opierając się na łokciu,patrzy dalej na telewizor. Słyszycie dźwięk telefonu.Harry próbuje go dosięgnąć,ale na marne. Przekłada jedną nogę przez ciebie i nadal wyciąga rękę. Chcę się przekręcić,kiedy spada na ciebie,a wasze twarze dzielą milimetry. Czujesz jego oddech na twarzy,jego tęczówki,wpatrzone w ciebie,małe loczki opadające na czoło,dosłownie tak jak za pierwszym razem. Robisz pierwszy gest i złączasz wasze usta w jedność. Telefon przestaje dzwonić. Jego język penetruje wnętrze twoich ust. Delikatnie przygryza twoje warg zębami. Brakowało ci jego smaku. Czy to możliwe,by miłość do niego nigdy nie minęła.? Czy to możliwe bym nadal go kochała.? Zadajesz sobie tysiące pytań,ale pragniesz by ta chwila się nigdy nie kończyła.
Otwierasz oczy. Widzisz tłum ludzi,którzy przyszli tutaj specjalnie dla was. Ksiądz stojący przy ołtarzu.Danielle i Louis jako świadkowie. Rodziny,znajomi,przyjaciele,fani. Wychodzicie przed kościół,splatając wasze dłonie. Jesteś szczęśliwa. Kochasz go i jedyna myśl,która towarzyszy ci w tym momencie i która wiesz,że zostanie przy tobie na długo,mówi ci,że to ten jedyny.

rozdział 6 !! Xx

J: Alex ubieraj się...ładny strój :)
A: Dzieki twoj też:)To poco mnie wołasz?
J: Pójdziemy do chłopaków na probę taka mała niespodzianka
---------------------------------------------------------------------------
*Oczami Nati *

A; Ok jestem bardzo ciekawa ich reakcji heh !

Niecale 5 minut później bylysmy pod studiem. Alex  poprosila ochroniaza zeby im nie mowił ze jestesmy w studiu a on sie zgodzil. Poczekałysmy gdy weszli za nas ale nie ropoznali dopiero gdy  Alex  sie odezwala do Paul'a gdzie jest toaleta Harry krzyknal

 H Alex kochanie to ty !!!
 A : Co jaka Alex nie znam takiej jak ona.
 H:Oh,skarbie  mnie nie oszukasz
 A: Ja nawet bym nie chciala cie oszukac ale ja to nie Alex.
 H: To czemu masz taki sam glos jak ona , Ola ja wiem ze to  ty.
 A; Umiem udawac czujes glosy.
 H: A mozesz sie odwrucic
 A: nie bo jestem rozmazana.
 Nati: Dobra Alex nie trzeymaj go w nie pewnosci....Upss wydalam
           nas.
 A: Nati czy ty musialas to zepsuc.
 H: A ja wiedzialem ze to ty miodku.
 A : a co nie cieszysz sie.
 H: ciesze jak...wariat.
 A: Mój wariat.
 H: Tylko twój.
 Zaczęli sie całowac nie ukrywajac uczuć a, ja z Horan'em poszliśmy sie przejsc bo jak na Londyn bylo goroca i to od alex przyjazdu. Wróciliśmy do domu wszyscy sie rzucili na kanape niestety nasza ciamajda Olka musiala żle postawić noge i zaczela krzyczeć. Jak Harry zobaczyl ze ona siedzi na podlodze i jednoczesnie placze i krzyczy z bolu zaczął panikowac.

H: Alex co ci jest
A: Nic mi nie jest tylkomnie noga boli, ale dajcie mi
     i bandaż to bedzie dobrze.

Dalismy jej to o co prosila i tak jak powiedziala bylo dobrze.
 Ja i Alex musialysmy isc bo Ola miala jutro zapisy do szkolu tanecznej razem ze mna. Harry powiedzial ze on idzie z Ola bo sie martwi o jej noge.


* Oczami Alex*

A: Bez przesady dam sobie rade zostan Harry jest przeciez Natalia.
H: Ale ja chce z tobą.
A: Rób jak chcesz ale jak potem bedziesz żałował to pamietaj I told you.( Mówiłam ci)
H: Okey  You told me. ( Okey ty mi mówiłaś)
A: Of course.( oczywiście)
H: Nie bede żalowal bo bede  z toba.
A: Awww...mówilam juz ci ze cie kocham??
H: Milion razy ile dobrze liczylem ale mozesz muwic to do konca bo uwielbia to mowisz i to tylko do mnie.
A: bede ci to muwila kiedy tylko bedziesz chcial.- posłalam mu moj uroczy usmiech wastałam i sie przeszłam   

H: i co boli jeszcze
A: Nie
H: Zapomnialem!!
A: O czym !
H: Nie...ważne
A:Okey nie wnikam :) to ja ide sie położyć.
H: Dobrze idż ja zaraz dojdę
A:Czekam.
    Czekałam tak dlugo że aż zasnęłam. Po 2 może 1,5 godziny obudzil mnie Harry który się do mnie przytulał.

niedziela, 5 maja 2013

rozdział 5 !! Xx

*Oczami Natali*

   Jak tylko usłyszałam o co  on mi się zapytał
byłam w szoku serce zabiło mi o 100 razy mocniej niz zwykle. Ja oczywiście sie zgodziłam.Jak to usłyszałdostał banana na twarzy i krzyknął TAK wziął mnie na ręce przytylił i pocałował.
Potem poszliśmy do nich do domu oglądaliśmy film oczywiście horror jak sie przestraszyłam Niall mnie przytulił i pocichu się śmiał . W końcu zasnęłam .

*Następny dzień*

Budzę się a go niema zobaczyłam tylko zieloną kartkę.
       " Miałem próbe musiałem iść, myślę że nie jesteś zła. Kocham cie . Twój na zawsze Niall.Xxx"

  Słodki jest.Zeszłam na dół a tam na kanapie rozwalona jak nie wiem Alex biedulka pewnie wczoraj była wykończona zjadłam śniadanie i poszłam na góre się ubrać w wybrany komplet. Wyszłam do ogrodu na chwile i dostałam telefon od Niall'a

Niall:Hej kotku
Ja: Hej jak próba ?
N : Mamy skrócona za 20 min będziemy .
J: A po co dzwonisz?
N: Bo zapomniałem ci powiedziec jak bardzo cie kocham.
J: Ja ciebie też tylko 100 razy mocniej niżty mnie.
N: No to ja cie zapraszam dzisiaj na kolacje tylko ja i ty ?
     A u mnie jest ZAKAZ odmawiania misiu.
J: Nawet bym nie chciała ci odmuwić.
N: Czyli ja cie dzisiaj ,,rezerwuje" na wieczór.
J: Tak.
N: Dobra ja musze koncze bo mi sie przerwa skonczyła.
J:Pa  kocham Cię.
N: No ja cie też Pa buziaki .Już  tęsknie.

Zrobimy im niespozdzianke i pojedziemy na ich probe.

J: Alex ubieraj się...ładny strój :)
A: Dzieki twoj też:)To poco mnie wołasz?
J: Pójdziemy do chłopaków na probę taka mała niespodzoanka.

środa, 1 maja 2013

Happy Birthday Natalia Horan :xx!! Moja BFF z Polski :)

Wszystkiego najlepszego Horan !


Życzę Ci:

Całego 1D na twoich urodzinach.

Niall'a który z tortu Ci wyskoczy.
Louis'a który z marchewkami będzie  tańczył.
Harry'ego i Alex w nocy szalejacych...(wiesz o co chodzi)
Zayn'a który będzie bawił się w DJ'a.
Liam'a i Danielle na parkiecie wirujących!!

Wierszyk mojego wykonania a teraz wierszyk 2.

Czy jest piątek,
czy sobota,
Niall Horan
to TWÓJ CHŁOPAK.

To Nati do zobaczenia za rok w Polsce :)


KOCHAM CIĘ i jeszcze raz wszystkiego NAJ!!!


~Alex Styles.xx