sobota, 25 maja 2013

Louis

Louis
Wróciłem do domu,po którym roznosił się aromatyczny zapach domowej pizzy. Zdjąłem z siebie płaszcz i odwieszając go na wieszak,wkroczyłem do kuchni. O dziwo było w niej pusto. Zajrzałem do piekarnika,chcąc upewnić się,czy moja intuicja mnie nie zawiodła.
-Boże Święty.! [t.i].! -wykrzyczałem,gdy po
otwarciu uderzył mnie dym i zapach spalonego ciasta.
Złapałem za ścierkę i uprzednio wyłączając urządzenie,wyjąłem pizze,a raczej jej nie do końca spalone resztki. Uchyliłem wszystkie możliwe okna,a posiłek wyrzuciłem.
-[t.i] jesteś.?! -zawołałem,wchodząc do również pustego salonu.
Zmartwiony zacząłem szukać jej po całym domu,aż w końcu odnalazłem ją śpiącą w naszej sypialni. Zbliżyłem się do niej i odgarniając z jej ślicznej twarzy włosy,zauważyłem,że płakała.
-[t.i]. -wyszeptałem,delikatnie ruszając jej ramię.
Wymruczała coś pod nosem,nie otwierając oczu.
-Wstawaj.
Widząc,że moje prośby nie działają poszedłem do łazienki. Nalewając do pustej buteleczki po jakimś płynie wody wróciłem do sypialni.
-LOUIS ZABIJĘ CIĘ.! -zerwała się z łóżka.Wybuchnąłem śmiechem i chcąc ją przytulić,zbliżyłem się do niej.
-Zostaw.! -odepchnęła mnie.Zdezorientowany spojrzałem na nią.
-Ale ko....
-Nie nazywaj mnie tak. Między nami wszystko skończone.! -podeszła do szafy i wyciągnęła z niej walizkę.
-Co.? Dlaczego chcesz odejść.? -zapytałem.Podniosła na mnie swój wzrok. Strużki łez,spływały jej po policzkach.
-Louis nie widzisz tego.?
Teraz to już całkiem nie wiedziałem o co chodzi.
-Czego nie widzę.?
-Louis,ja nie pasuję do ciebie,my nie pasujemy do siebie.
-Co ty mówisz.?! -podszedłem do niej,łapiąc za jej nadgarstki.
-Lou ja nie dają rady.! Rozumiesz.?! Twoje fanki nas niszczą.! Mam dość tych ciągłych hejtów.! -płakała jak małe dziecko.
-I tylko dlatego chcesz odejść i mnie zostawić.?! Chcesz zostawić nasz dom.?! Chcesz zapomnieć o wszystkim co między nami jest.?! -ścisnąłem ją mocniej.
-Podjęłam decyzję i nic jej nie zmieni.! -wyrwała mi się i dokończyła pakowanie.
Zdenerwowany obserwowałem każdy jej ruch. Nadal płacząc,krzątała się po pokoju zbierając swoje rzeczy. Nie zauważyłem,że mi tez lecą łzy. Stałem na środku oszołomiony sytuacją,podczas gdy [t.i] schodziła już spakowana na dół. Po kilku sekundach otrzeźwiałem i zbiegłem za nią. Przytuliłem ją do siebie z całych sił.
-Louis puść.! -próbowała mi uciec,ale ja ją jeszcze mocniej obejmowałem.
-[t.i] kocham cię i nie pozwolę ci odejść.! -pocałowałem jej czoło.Po kilkusekundowych zmaganiach ze mną,poddała się i sama się we mnie wtuliła.
-Chcesz być z kimś kto nie umie zrobić nawet pieprzonej pizzy.? -usłyszałem jej stłumiony głos.
-Tak. Chcę być właśnie z kimś takim jak ty. -odsunąłem ją kawałek i spoglądając w jej oczy,powoli zbliżyłem swoje usta do jej.
-Kiss me like you wanna be loved. You wanna be loved. -cichutko zaśpiewałem.
[t.i] wpiła się w moje usta z taką zachłannością i takim uczuciem,że przez chwilę bałem się,że nie będę potrafił obdarzyć jej tak wielką miłością. Ale po chwili uświadomiłem sobie,że ja już ją tak kocham,a nawet bardziej.

1 komentarz: