sobota, 25 maja 2013

Zayn

Zayn
Byłaś spokojna,dobrze wychowana i ułożona. On twoje przeciwieństwo. Pił,palił,przebywał na każdej imprezie. Dusza towarzystwa. Poznaliście się w szkole. Chodziliście do jednej klasy. Należał do szkolnego zespołu. Popularny,każda chciała z nim być,ale on wybrał Ciebie. Nikt się tego nie spodziewał. Wszyscy byli zszokowani,że to właśnie Ciebie wybrał. Byłaś ładna,ale siedziałaś na uboczu. Taka szara myszka. Nikt się Tobą nie interesował do czasu. Pewnego dnia podszedł do Ciebie. Zaczęliście rozmowę. Szkolne plastiki kątem oka łypały na was ze złością i zazdrością. Poszliście na spacer. Z dnia na dzień coraz bardziej się w nim zakochiwałaś. Był twoim pierwszym chłopakiem. Widywaliście się codziennie. Mimo tego tematy wam się nie kończyły. Uważałaś go za przyjaciela. Takiego prawdziwego. Jednak nie wszystko układało się jak w bajce. Miałaś problemy z rodzicami. Któregoś dnia znów się pokłóciliście. Ale to nie była zwyczajna kłótnia. Nie wytrzymałaś. Puściły Ci nerwy i zwyzywałaś go. Płakałaś. Pobiegłaś do parku i usiadłaś na ławce. W drżące ręce chwyciłaś telefon i zadzwoniłaś do Zayna.
-Halo.?
-Czeeeeśśść kooochanie. Mo... mo.... możemy się spotkać.?
-Pewnie. Wyjdź za 30 minut.
-Dooobrze.
Po trzydziestu minutach ruszyłaś w stronę jego domu. Szłaś szybko,prawie biegłaś. Usłyszałaś nagle głos. Jakby ktoś wypowiadał twoje imię. Poszłaś za nim i ujrzałaś dwóch chłopaków.
-Wołaliście mnie.?
-Tak.
-Czego chcecie.?
Chłopaki spojrzeli szyderczo na Ciebie. Powolnymi krokami zbliżali się do Ciebie. Wiedziałaś co chcieli zrobić,jednak nie mogłaś się ruszyć. Głos uwiązł Ci w gardle. Aż w końcu złapali Cię we dwóch. Wtedy zaczęłaś krzyczeć. To ich nie odstraszyło,jedynie rozzłościło. Na szczęście ktoś akurat szedł. Wystraszyli się i uciekli. Zostawiając Cię samą. Nie wiedziałaś co robić. Płakałaś. Płakałaś ze strachu. Wstałaś i pobiegłaś do swojego chłopaka. Jak gdyby nigdy nic stało na klatce. Chciałaś się przytulić. Opowiedzieć o wszystkim. Poczuć się bezpiecznie w jego ramionach. Ale on odsunął się. Nie pozwolił Ci dojść do siebie. Nie wytrzymałaś i wykrzyczałaś mu w twarz.
-Wiesz,próbuję ci powiedzieć,że cię potrzebuję.!
On jedynie się zaśmiał. Z klatki wyszli Ci sami chłopcy,którzy wtedy się do Ciebie dobierali. Wszyscy śmieli się z Ciebie. Poczułaś strach i zimny pot spłynął po twoich plecach. Nie miałaś na nic sił. Chciałaś wstać i uciec,ale nogi odmawiały posłuszeństwa. "Wynoś się" -usłyszałaś. Odeszłaś.
Nigdy nie wiedziałaś,że jesteś w stanie pokochać kogoś tak mocno,że bez niego nie będę potrafiła odnaleźć sensu życia. Nigdy tego nie chciałaś,broniłaś się rękami i nogami,ale to wszystko na marne. Pewnego dnia pojawił się w twoim życiu,a od tamtej pory bywał już tylko częściej i częściej,a Ty wraz z tym wszystkim stawałaś się słabsza,bo poświęcałaś dla Niego wszystko,a świadomość,że pewnego dnia go stracisz,zabijała Cię od środka. Aż w końcu zabiła. Serce stanęło. I jedyną rzeczą jaka po tobie pozostała to list.
"Wiesz jak to jest pragnąć czegoś co jest niemożliwe.? Wydzielasz wszędzie tą swoją naiwną nadzieję i ufasz temu u góry,że wszystko się przecież jakoś ułoży. I nadal szukam odpowiedzi dlaczego doceniamy gdy tracimy. Nie cofniesz czasu,nie wrócisz do tamtych dni. Są jak stare kino i czarno-biały film. Pamiętaj,że nigdy nie odejdziesz z moich wspomnień. I mam nadzieję, że ja z Twoich też. To już koniec smutków,żali. Zaczynam nowy rozdział w życiu. Ty też powinieneś. Tylko beze mnie. Będę z Tobą już zawsze jako Anioł Stróż. Kocham Cię.[t.i.]"
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA.! -krzyknął Zayn.
-Kochanie co się stało.? -zapytałaś.
-Miałem okropny sen. Przepraszam Cię za wszystko.
-Już ciii. Spokojnie. Jestem tu.
-To cudowne uczucie,kiedy znowu budzę się po śnie,w którym stoję,jest ciemno,a wokół mnie nikogo nie ma,widzę obok siebie ciebie,pytającą "kochanie,co jest.?",czuwającą nade mną nawet,kiedy śpisz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz