niedziela, 28 kwietnia 2013

Niall Horan



Niall Horan



Zobaczyłem Cię w tłumie fanek. Krzyczałaś, szalałaś na widok chłopaków i mnie podobnie jak pozostałe fanki. W Twoich oczach widziałem szczęście. Twój uśmiech sprawił, że w moich oczach już miałaś skrzydła anioła i aureolę.
Przez cały koncert patrzyłem tylko na Ciebie. Nie liczyła się żadna inna Directioner. Przed moimi oczami istniałaś tylko Ty.
- Chłopaki, zaprośmy kilka dziewczyn na scenę - zaproponowałem w chwili przerwy. To była jedyna możliwość na to bym mógł Cię poznać.
- Niall się zakochał! - powiedział słodkim głosem Louis.
Wbiłem wzrok w ziemię.
- Która? - zapytał Liam, obejmując mnie ramieniem.
- I tak jej nie rozpoznasz - mruknąłem. - To jak? - zapytałem z nadzieją, spoglądając na chłopaków.
- Jasne - odpowiedział Harry.
- Weźmy pięć dziewczyn. Każdy z nas wybierze jedną - zaproponował Zayn.
- Jesteście najlepsi - powiedziałem z uśmiechem.

Niedługo potem siedziałaś na barowym krzesełku na scenie, dokładnie naprzeciwko mnie. Grałem na gitarze i śpiewałem z chłopakami Little things. Gdy śpiewałem swój fragment patrzyłem wprost na Ciebie.
Siedziałaś jak zaczarowana, wpatrzona we mnie. Delikatnie się uśmiechałaś, będąc wyprostowana jak struna. Włosy miałaś przełożone przez prawe ramię.
Byłaś i d e a l n a. Idealna dla mnie.

Zadzwoń do mnie zaraz po koncercie.
+44[numer telefonu]
Tylko nic nikomu nie mów.
Niall Horan xoxo

Napisałem to na kartce z moim zdjęciem, którą Ci podałem.
Uśmiechnęłaś się i w przypływie emocji przytuliłeś mnie.
Stanąłem jak wryty.
Nieśmiało Cię objąłem.
Odchodząc, odwróciłaś się przez ramię i uśmiechnęłaś się tak pięknie jak tylko Ty potrafisz.
*
Po koncercie siedziałem w garderobie i wpatrywałem się w ekran telefonu czekając aż zadzwonisz. Minęło już dziesięć minut odkąd zszedłem ze sceny, a Ty wciąż nie zadzwoniłaś. Minuty ciągnęły się niemiłosiernie, a ja wciąż tkwiłem w tej samej pozycji, czekając.
- Spokojnie, zaraz zadzwoni. Wiesz dobrze, ile wychodzi się z hali po koncercie - uspokajał mnie Harry.
Uśmiechnąłem się blado.
- A co jeśli ona woli któregoś z was? - Spojrzałem na niego.
- Stary, niby dlaczego miała na koszulce TWOJE zdjęcie? Widziałeś napis na jej plecach?
Pokręciłem przecząco głową.
Jak mogłem nie zauważyć koszulki?!, pomyślałem.
- Miała napisane: “Kocham Cię, Niall. Jesteś wszystkim co mam”. Więc na tysiąc pięćset procent nie woli któregoś z nas.
Harry mówił coś jeszcze, ale wtedy zadzwonił telefon.
- Tak? - wybełkotałem. W środku cały drżałem.
- Niall, tu [TI] - powiedziałaś.
Boże, chyba umarłem i znalazłem się w niebie.
Twój głos był jak głos anioła.
To co przeżywałem wtedy w środku to chyba ten słynny fangirling jaki przeżywają fanki na nasz widok.
- Niall, jesteś tam? - zapytałaś.
Sposób w jaki wymawiałaś moje imię sprawiał, że miękły mi kolana, a w brzuchu czułem motyle.
- Jestem - mruknąłem.
- Weź się w garść - szepnął Harry.
Przytknąłem otwartą dłoń do jego twarzy.
- Możemy się spotkać? - zapytałem.
- Jasne - odparłaś.
Słodki Jezu, byłaś taka opanowana, gdy ja zdążyłem już pięć razy umrzeć. A przecież zwykle jest na odwrót: to fanki mdleją na mój widok.
- Gdzie jesteś? Przyjdę po Ciebie - zaproponowałem.
Zerknąłem na Harry’ego. Suszył zęby jak jakieś dziecko neo.
- Pod halą, w której graliście koncert.
- Za chwilę po Ciebie będę, dobrze?
- Czekam.
- Do zobaczenia - powiedziałem.
- Cześć - odparłaś.
- NIALL WŁAŚNIE UMÓWIŁ SIĘ Z DZIEWCZYNĄ! - wydarł się Harry.
- Zamknij się - zbeształem go.
Chłopcy przybiegli i nie wierzyli.
- Jestem tylko słabeuszem, który w końcu umówił się z dziewczyną - zanuciłem.
- Nie jesteś słabeuszem, Niall - pocieszył mnie BooBear.
- Idź, bo ona zaraz sobie pójdzie. Jest już ciemno Niall - powiedział Liam.
Wszyscy szybko się przytuliliśmy.
Wybiegłem przed halę i zacząłem Cię szukać.
Szłaś w moją stronę.
Sposób w jaki się poruszałaś… Wszystkie modelki świata przy Tobie wymiękały.
- Cześć - przywitałaś się, obdarzając mnie uśmiechem.
Weź się w garść. Jesteś Niall Horan!, pomyślałem.
Uśmiechnąłem się.
- Hej. Jestem Niall - przedstawiłem się.
- [TI].
- Przejdziemy się? - zapytałem.
- Czemu nie - odparłaś, uśmiechając się promiennie.
Złapałem Cię za rękę i ruszyliśmy w stronę mojego ulubionego miejsca w moim rodzinnym mieście.
Po drodze wypytywałem Cię o różne rzeczy: jakie kwiaty lubisz, kolor, datę urodzenia (tego dnia urodził się prawdziwy anioł), rodzeństwo, ulubiony przedmiot w szkole.
- Szkoda, że ja wiem wszystko o Tobie i nie mogę wypytać się Ciebie tak jak Ty mnie - powiedziałaś smutnym głosem.
- Na pewno jest wiele rzeczy, których o mnie nie wiesz - odparłem, spoglądając na Ciebie.
Uśmiechnąłem się.
- Mam pytanie! - oznajmiłaś. - Dlaczego jeszcze się nie spotkaliśmy mimo, że mieszkamy w jednym mieście?
Zaśmiałem się.
- Dlatego żeby spotkać się dopiero dzisiaj.
Stanąłem blisko Ciebie. Tak blisko jak jeszcze nigdy dotąd. Palce wolnej ręki wplotłem w Twoje włosy, które w dotyku były miękkie. Kciukiem pogładziłem Twój policzek. Delikatnie pocałowałem Twoje usta, a Ty odwzajemniłaś pocałunek.
*
- Niall, ale Ty miałeś nie uprawiać seksu przed ślubem - powiedziałaś cicho.
- Jednak po tym jak doszedłem do pewnego wniosku, zmieniłem zdanie - odparłem, muskając ustami Twój dekolt.
- Jakiego? - zapytałaś.
- Przecież to Ty będziesz tą dziewczyną, z którą się ożenię, więc co to za różnica czy zrobię to teraz czy… wkrótce - powiedziałem, spoglądając prosto w Twoje piękne, hipnotyzujące oczy.
Nastała chwila ciszy, podczas której obdarowywałem Twoje ciało krótkimi pocałunkami.
- Niall - szepnęłaś.
Wciąż nie mogę przywyknąć do tego sposobu w jaki wymawiasz moje imię. Niemal pieścisz je swoim językiem.
- Mhm?
- Ale ja jeszcze nie…
- Nie martw się, ja też nie - zachichotałem. - Spokojnie - musnąłem czubek Twojego nosa.
Odetchnęłaś.
Delikatnie zsunąłem jedno ramiączko Twojego stanika, a następnie drugie. Złożyłem kilka krótkich pocałunków w miejscach gdzie jeszcze chwilę były cienkie paski Twojego stanika, a następnie obsypałem pocałunkami Twój dekolt.
Starałem się być delikatny, nie chciałem być zbyt nachalny i nie chciałem Cię wystraszyć. Wsunąłem dłonie na Twoje plecy i odpiąłem Twój stanik, który po chwili leżał gdzieś obok nas. Swoimi zręcznymi palcami podwinęłaś moją koszulkę, a ja zdjąłem ją do reszty. Poczułem jak Twoje palce muskają skórę na moich plecach. Delikatnie, z uczuciem, wodzą po nich, kreśląc wzory. Wpatrywałaś się we mnie z zaciekawieniem jakbyś zastanawiała się, co zrobię. Zerknąłem na Twoje usta, po czym je pocałowałem. Oddałaś pocałunek z uczuciem jeszcze większym niż moje. Swoim językiem musnąłem Twoje wargi, które rozsunęły się. Nasze języki od razu się splotły. Moje dłonie zsunęły się na Twoje biodra. Wkradłem się palcami pod materiał Twojej bielizny.
Prawdę mówiąc to na zewnątrz starałem się być opanowanym, ale wewnątrz byłem cały nerwowy. Bałem się, że coś schrzanię, że sprawię Ci ból, że znienawidzisz mnie.
Twoje nagie ciało odwzorowywało Twoją duszę - było równie piękne, co i ona. Ponownie się w Tobie zakochałem, chociaż nie wiem, czy to możliwe.
Spojrzałem w Twoje oczy, szukając w nich zapewnienia, że chcesz. Uśmiechnęłaś się delikatnie i skinęłaś głową. Bardzo delikatnie wszedłem w Ciebie, powoli, nieśpiesznie. Nie chciałem sprawić Ci jakiegokolwiek bólu. Twoje wargi delikatnie się rozchyliły, nabrałaś gwałtowniej powietrza. Patrzyłaś się wciąż na mnie. Cofnąłem się nieco, po czym ponownie z równą subtelnością, co za pierwszym razem, wszedłem w Ciebie tyle że nieco głębiej. Powtarzałem ten ruch coraz częściej i stopniowo z coraz większą siłą. Przymknęłaś oczy i zaczęłaś gwałtownie oddychać. Wiedziałem, co to znaczy - zaraz dojdziesz. Zwiększyłem nieco częstotliwość swoich ruchów, po czym Ty - jak dotąd - spięta, rozluźniłaś się wypuszczając głośno powietrze. Delikatnie wyszedłem z Ciebie i położyłem się u Twojego boku.
- Niall, to było cudowne - odparłaś szeptem, wtulając się we mnie

Twoja przyszłość z...

Mina Niall'a gdy szłas do ołtarza w sukni ślubnej






Wasz dom:

Wasze dziecko:


Wasz samochód:




Wasze zwierze:

jakie to fajne











Jebłam !!!




Ja nie moge!!!!!
T:Harry,daj orzeszka.
H: Nie, spierdalaj !!!!!


HAHAHAHAHAHA

JA nie moge to jest zajebiste!!

Imagin Liam

Imagin Liam

Byłaś z Liamem już prawie pół roku.W oczach przyjaciół byliście parą idealną.Nawet możesz powiedzieć,że tak było. Liam był czuły i delikatny,wiedziałaś,że bardzo Cię kocha i Ty go też.Niestety z powodu tego,że był gwiazdą cały czas był poza domem.Brakowało Ci go.Dlatego zrobiłaś coś czego bardzo teraz żałujesz.
A zaczęło się to tak....

-Kochanie idziesz już?!-krzyczał wyraźnie zniecierpliwiony chłopak.
-Moment,jeszcze tylko kolczyki-Chciałaś ładnie wyglądać,ponieważ szliście na kolację,bo chłopcom zaczynała się Trasa Koncertowa i chciałaś spędzić trochę czasu z Liamem. Wychodziliście razem z (I.T.P) i Joshem, jej chłopakiem. W restauracji czekali już na was znajomi.Twoja przyjaciółka wyglądała równie pięknie jak Ty .Zamówiliście homara.Chwilę potem danie stało już na waszym stole.
-Skarbie możesz pokazać mi jak mam to zjeść zanim to coś zje mnie?
Chłopak zaśmiał się i powiedział,że masz go naśladować.Josh wpadł na pomysł ,aby opowiadać kawały.
-O nie zaczyna sie...-westchnęła (I.T.P) na co ty się zaśmiałaś.
W czasie, gdy Josh opowiadał kawał Liam  podłapywał Cię za nogę a to,że miałaś straszne łaskotki sprawiło,że zaczęłaś śmiać się jak opętana.
-Widzisz,a mówiłaś,że moje żarty nie są zabawne.-Zwrócił się do Twojej przyjaciółki Josh.
Jednak ona za dobrze Cię znała i nie mogła uwierzyć,że śmiejesz się właśnie z tego,więc momentalnie spojrzała się pod stół i już wiedziała o co chodzi.
-Tak kochanie,pewnie, przecież wszyscy wiemy,że opowiadasz śmieszne dowcipy-Powiedziała z ironią.
Nadszedł czas na deser.
-A to jak się je ?-Spytałaś
-Normalnie, łyżeczką,to lody.-Odparł Liam lekko zszokowany Twoim pytaniem.
-No w końcu się najem jak człowiek.-Odpowiedziałaś triumfalnie.
Po kolacji wróciliście do domu gdzie rzuciłaś się łóżko,bo byłaś wykończona.Jednak nie zamierzałaś stracić tej nocy na spaniu,bo była to ostatnia noc Liama przed trasą.Wykorzystałaś to jak należy.


Rano,gdy się obudziłaś chłopaka nie było przy Tobie.Zeszłaś na dół w samym szlafroku.
-Jak się spało?-Spytał ze słodkim wyrazem twarzy.
-Wspaniale-Odpowiedziałaś przeciągając się.
-Zaraz zrobię Ci śniadanie.
-Mmmm jesteś kochany. Nie zostawiaj mnie na tak długo. Ja tyle nie wytrzymam.-Powiedziałaś  robiąc minę        małego szczeniaczka.
-Przecież wrócę do Ciebie a poza tym będziesz mogła mnie odwiedzać. Damy radę to tylko kilka miesięcy.
-Kilka najgorszych miesięcy mojego życia.
-Rybko przecież do Ciebie wrócę.
Po śniadaniu pomogłaś mu się pakować.O 15 nadszedł czas pożegnania.Nie obeszło się bez łez,i to nie tylko Twoich. Liam próbował być silny, ale też popłakał się jak dziecko.
Wróciłaś do domu.Był on teraz taki pusty bez niego.Chciałaś żeby te miesiące minęły jak najszybciej.



3 miesiące później...

Robiłaś imprezę u was w domu,na którą zaprosiłaś wielu znajomych z okazji przyjazdu Liama,ponieważ mieli kilka dni wolnego.Wielkim rozczarowaniem było dla Ciebie to,że Twój ukochany jednak nie przyjedzie,ponieważ coś mu wypadło.Pomimo tego,że było Ci przykro nie mogłaś odwołać imprezy,bo wszystko było już gotowe.Goście zjawili się o 19.Oczywiście nie obyło się pytania gdzie Liam,bo jednak była to impreza z okazji jego przyjazdu.Wytłumaczyłaś im wszystko i zaprosiłaś do stołu starając się jednocześnie zabawić jakoś gości.Po wspólnej zabawie Nick,przyjaciel Liama został dłużej żeby pomóc Ci sprzątać.Kiedy wszędzie było już czysto Nick zbliżył się do Ciebie na niebezpieczną odległość.Zaczął Cię całować i ku Twojemu zdziwieniu odwzajemniłaś jego gest.Po prostu brakowało Ci bliskości. Nawet nie wiesz kiedy znaleźliście się w sypialni. Kiedy rano się obudziłaś dopiero zrozumiałaś co wydarzyło się w nocy . Najgorsze było to,że byłaś całkiem świadoma tego co robiłaś i nie powstrzymałaś się.Miałaś do siebie wielki żal.Nie to jednak było najgorsze...



Miesiąc później okazało się,że jesteś w ciąży.Nie wiedziałaś co masz robić.Jednak nie mogłaś oszukiwać Liama. Postanowiłaś do niego zadzwonić.Kiedy usłyszał tę wiadomość bardzo się ucieszył,lecz dopiero za chwilę zrozumiał,że to nie on jest ojcem tego dziecka ,gdyż  od 4 miesięcy jest w trasie.Kazał Ci się wyprowadzić.Powiedział tyle przykrych słów.Jednak nie mogłaś stawać mu na drodze albo wymagać,że Ci wybaczy pomimo tego jak bardzo go kochałaś.


Rok później...


Do teraz myślałaś jakby było gdyby to się wtedy nie wydarzyło.Jednak bardzo kochałaś swoją córeczkę Dianę.Nick nie wiedział,że to on jest ojcem i dla Ciebie było tak lepiej. Liam podobno cały czas jest sam.Tak jak Ty.Kiedyś  spotkałaś go na ulicy, ale gdy Tylko Cię zobaczył odwrócił wzrok.Dopiero teraz zrozumiałaś jak bardzo go zraniłaś.Miałaś nadzieję,że jeszcze kiedyś będzie szczęśliwy.Dla Ciebie liczyło się teraz tylko Twoja Córeczka.Kto wie może jeszcze kiedyś będziecie rozmawiać normalnie...

Hazza :**** ( Mój Skrab )

muzyka


-Harry daj mi wreszcie święty spokój!-wykrzyknęłam i zatrzasnęłam loczkowi drzwi przed nosem.
Oparłam się o drewno, zsuwając się po nim w dół. Słyszałam jego kroki, które oznaczały, że odchodzi. Że odchodzi na zawsze..

On przyznał się, nie bądź zła, kocha cię.
Nie pozwól by zniknął znów z twoich snów.

~~kilka dni wcześniej~~
-(T.I) musimy pogadać-usłyszałam tuż za sobą głos Harrego.
Odłożyłam na bok naczynia i wytarłam ręce. Odwróciłam się w jego stronę, opierając się o kuchenny blat. Ton jakim wypowiedział te słowa nie wróżył nic dobrego. Spojrzałam mu w oczy, które były pełne żalu i smutku.
-Coś się stało?-zapytałam, ciężko przełykając ślinę.
-Kochasz mnie?
-Oczywiście, że tak głuptasie, co ci......
-Ja też cię kocham... Tak bardzo, że ty nigdy nie będziesz kochać siebie tak samo, nawet w połowie-oznajmił.
Po jego policzku spłynęła jedna, niewidzialna łza, która jednak nie umknęła mojej uwadze. Wyraz jego twarzy wyrażał skruchę, prośbę o przebaczenie.
-Harry.. o czym ty mówisz?
-(T.I) ja cię....-zaczął, ale nie potrafił dokończyć.
-Ty mnie co?-oparłam ręce na blacie, gdyż bałam się, że wiadomość loczka może "zwalić" mnie z nóg.
-Ja cię zdradziłem...
Odwrócił głowę w bok. Widziałam, że teraz nawet nie próbuje powstrzymywać łez. Przygryzał nerwowo dolną wargę.
-Żartujesz prawda?
-Ona nic nie znaczy i nie znaczyła...... przysięgam-spojrzał na mnie-kocham cię (T.I), błagam... nie zostawiaj mnie samego...
Zaczęłam płakać razem z nim. Strąciłam szklankę, która stała obok i wybiegłam do sypialni. Wyjęłam z szafy  torbę, do której pakowałam wszystkie moje rzeczy. Po 5 minutach w tym domu nie było nic, co należało do mnie. Zwlokłam walizkę ze schodów i ruszyłam w kierunku drzwi. Łzy nadal spływały mi po policzkach ograniczając widoczność. Ostatni raz spojrzałam na loczka, który stał w przedpokoju, obserwując mnie.
-Zostań....-wyszeptał.
Rozpłakałam się jeszcze bardziej i wyszłam.

~~kilka dni później~~
-(T.I) chociaż z nim pogadaj-namawiała mnie przyjaciółka.
-(I.T.P) jeśli przyszłaś tu tylko po to, by przypominać mi o tym dupku, to chcę byś już wyszła.
-Chociaż pozwól mu ten błąd naprawić.
-Po co?! Zdradził raz, zrobi to i drugi.
-Tak, ty i te twoje głupie zasady! (T.I) nie bądź zła, skoro się przyznał to znaczy, że cię kocha!
-A co ty możesz o tym wiedzieć?!
-Rozmawiałam z nim...
-Co?!
-(T.I) on naprawdę żałuje... powiedział, że jeśli dasz mu drugą szansę już nigdy cię nie zostawi....kocha cię...
W głowie kłębiły się tysiące myśli. Co jeśli to nieprawda? Ale z drugiej strony ,dlaczego (I.T.P) miałby kłamać?
-Odważ się i daj mu wszystko co masz....wtedy nie będzie mógł odejść...
Serce mówi tak, rozum nie...
-Pojadę do niego....-wyszeptałam i sięgnęłam po kluczyki.
Po kilkunastu minutach byłam pod jego domem. Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam w kierunku drzwi. Dzwoniłam i pukałam, ale nikt nie otwierał. Dopiero jak odchodziłam do auta, drzwi się otworzyły.
-(T.I).....-usłyszałam cichy, lecz jakże wspaniały głos Harrego.
Odwróciłam się w jego stronę i podeszłam bliżej. Chwyciłam w swoje dłonie, jego twarz.
-Harry nigdy więcej tego nie rób... nie chcę znowu cię znienawidzić...-patrzyłam w jego oczy, które szkliły się.
-Nienawidzisz mnie?-zapytał łamiącym głosem.
-Tak, ale błagam... już nigdy nie pozwól mi odejść, rozumiesz? Nigdy...
Złożyłam na jego ustach pocałunek, który wyrażał miliony emocji.


Odważ się, daj mu wszystko co masz, wszystko co chcesz.
Nie bój się, on doceni to, wiem, nie skrzywdzi cię.
Nie trać łez, nie zostawi cie już nie będzie mógł.
Pozwól mu, by naprawił swój błąd, bo zrozumiał go.




_________________________
jeszcze raz dziękuję, że wchodzicie i czytacie moje chore pomysły :P

sobota, 27 kwietnia 2013

TAYLOR SWIFT !!!!

\

Niall

 Niall
Imagin z Niallem.

Niall Horan. On i ja znaliśmy się od przedszkola. Mieszkaliśmy koło siebie przez większość życia. Potem poszedł do X Factora, połączono go w zespół, zdobyli sławę i zapomniał o mnie. Jakby to powiedzieć, jestem ich fanką. W naszym miasteczku Mullingar będzie podpisywanie płyt. Specjalnie na tą okazję, kupiłam nową płytę chłopców Take Me Home. Poszłam do centrum handlowego gdzie miało się to odbywać. Dopchałam się do ich miejsca. Siedzieli wszyscy Zayn, Harry, Louis, Liam, Nialla gdzieś wcięło.
- Dla kogo mam podpisać? - zapytał Harry.
- Dla Dorothy. Dziękuję.
- Dla Dorothy tak? - zapytał Louis.
- Tak, podasz innym?
- Jasne, tylko musisz poczekać na Nialla, polazł do kibelka, wiesz pęcherz jak orzeszek. - puścił oczko. Zaczęłam się śmiać. Zaraz zza kurtyny wyszedł blondyn. Usiadł obok Liama. Akurat do niego doszła płyta.
- Dorothy tak? - zapytał z uśmiechem. - Co mam ci napisać?
- Obojętnie.
- 'Dla Dorothy od Nialla, wszystkiego dobrego w życiu, wiedź, że cię kocham'. Może być? Piszę tak każdemu, nawet ludziom których nie znam.
Nie zna mnie... zabrałam mu płytę i uciekłam z budynku. Nie mogłam w to uwierzyć, przez te 3 lata o mnie zapomniał?!

Minęło troszkę czasu, nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Harry?! Co ty tutaj robisz, skąd masz mój adres?
- Internet działa cuda. - puścił oczko. - Mogę wejść?
- Jasne wchodź, co cię tutaj sprowadza?
- Niall gdzieś zniknął. Wiem, że byliście przyjaciółmi. On cię nie poznał, gdy widziałem wasze wspólne zdjęcia na serio się zmieniłaś, wybacz mu!
- Harry wiem, że się zmieniłam, ale to troszkę zabolało. Mogę jechać do was do domu, poczekać na niego? Martwię się o niego, wiesz ja coś do niego czuję.
- Rozumiem, choć zawiozę cię do nas.

Weszliśmy do domu, tam czekała reszta, każdy przy telefonie. Każdy się martwił, ale przy mnie nie chcieli tego okazywać. Louis próbował nas rozśmieszyć, ale mało co wskórał. Wszyscy byliśmy zmęczeni. Zayn zaprowadził mnie do pokoju Nialla, żebym tam odpoczęła. Byłam taka zmęczona, że zasnęłam. Tymczasem na dole Liam dostał sms'a 'Będę za 10 minut - Niall'. Wszyscy byli tacy szczęśliwi, że zapomnieli mnie obudzić. Niall wszedł do domu.
- Gdzie ty się podziewałeś?! - wrzasnął na niego Louis. - Ty wiesz, jak my się martwiliśmy?!
- Byłem z kolegami na imprezie.
- 2 dni?!
- No wiesz, kac i te sprawy. Jeszcze myślałem o Dorothy. Zapomniałem o niej, zmieniła się, wypiękniała. Ona mi się podoba.
- Ty jej też. - powiedział Harry. - Jak chcesz jej to powiedzieć, jest u ciebie w pokoju.
Pobiegł na górę, wpadł do pokoju tak szybko, że mnie obudził.
- Niall...? - zapytałam półprzytomna, a on rzucił mi się na szyję i mocno przytulił.
- Dorothy, wybacz, kocham cię, kocham cię! Przepraszam.
- Niall, spokojnie wybaczam, ja też ciebie kocham.
- Dorothy, będziesz moją dziewczyną?
- Jasne. - pocałowaliśmy się namiętnie.

Jak się podoba? Imagin z dedykacją dla

Niall cz.2

Niall cz.2
Imagin z Niallem część 2.

Obawiam się tego spotkania. Choć o czym będziemy rozmawiać? Wcześniej to było łatwo. O misiu, czy czymś tak, teraz jesteśmy nastolatkami nie mamy o czym rozmawiać. Ja jestem dziewczyną, makijaż itp., on chłopak, noga, i inne. Coś się wymyśli.

Dochodzi 19, mam na tyle dobrze, że z mojego okna widzę jego pokój. Już idzie. Matko... jaki on jest przystojny. Te blond włosy, jeszcze ma taki jakby garnitur. Co?! W garniaku jest?! Matko ja mam jakieś dżinsy, matko wyśmieje mnie! Muszę się szybko przebrać. Założę tą fioletową sukienkę, do tego czarne buty, mam nadzieję, że mu się spodobam. Uff... zdążyłam, na szczęście miałam ją przygotowaną. Zeszłam na dół, Niall siedział już w salonie z moją mamą, nie zauważyli mnie, podsłuchałam ich rozmowę.
- Oj Niall, dalej jesteś takim rozrabiaczem? Ona do tej pory boi się żab.
- Proszę pani, ja to zrobiłem, bo nie wiedziałem jak się odezwać, od zawsze mi się podobała.
- Niall, Niall, Niall, kiedy ty jej to powiesz?
- Raczej nigdy, ona mnie nienawidzi, cudem ją przekonałem na tą kolację.
- Anabell jest jaka jest, ale na pewno ci wybaczy, uwierz mi. Dobra idę po nią.
- No dobra jestem idziemy? - zapytałam.
- Jasne, wow... ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję, możemy już iść?

Niall zabrał mnie do najlepszej restauracji w mieście. Ten wieczór spędziliśmy bardzo miło, rozmawialiśmy o różnych sprawach. Bardzo wiele nas łączy, ale wciąż myślałam o tej rozmowie. Podobałam się Niallowi, a on zaczyna podobać się mi. Podczas kolacji, wciąż trzymał mnie za rękę, nie przeszkadzało mi to. Kilka razy zapatrzyłam się na niego, zauważał to, ale nie protestował. Jest już późno, Niall podwiózł mnie pod dom, w sumie to razem pojechaliśmy do domu.
- To był na serio miły wieczór, dziękuję ci. - powiedział blondyn.
- To ja ci dziękuję, tęskniłam za tobą. - wtuliłam się w niego.
Staliśmy tak przez chwilkę. Moja mama ciągle stała w oknie i patrzyła co robimy. Podniosłam oczy na chłopaka, uśmiechnął się do mnie. Lekko musnął moje usta, za chwilkę już całowaliśmy się bardzo mocno.
- Muszę już iść, żegnaj. - powiedziałam mu i przesłałam buziaka.
Weszłam do domu, mama zapytała się mnie.
- Fajnie było?
- Bardzo, Niall jest cudowny, tęskniłam za nim.

Niall cz.1

Niall cz.1
Imagin z Niallem.

Nienawidzę tego gościa! No po prostu nie znoszę. Jakieś takie dziwne coś. Chłopak, no chłopak. I tak go nie znoszę, na dodatek się wprowadza na przeciwko. No chyba tego nie wytrzymam, no mnie zaraz rozniesie.

Pierwszy dzień męki. Postanowiłam do szkoły wyjść wcześniej, żeby na niego nie trafić. Niestety. Wyszliśmy z domu w tym samym czasie. Uśmiechnął się do mnie, ale ja go olałam. Poszłam szybko w kierunku szkoły, ale on mnie dogonił.
- Anabell zaczekaj na mnie, proszę! - krzyczał za mną blondyn.
- Nie mam ochoty iść z tobą do szkoły. Zostaw mnie w spokoju!
- Nie no proszę, ciągle się gniewasz za to z przedszkola? Nie chciałem ci wrzucić żaby do plecaka.
- Aha, jeszcze mi to przypominaj, myśl że ci wybaczę. Nie ma szans Niall nie wybaczę ci, a teraz się odsuń idę do szkoły.
Co za kurde szuja! Jeszcze mi to wszystko przypomina. To boli. On był moją pierwszą przedszkolną miłością, a zmarnował to przez ten żart. Od tamtej pory boję się żab. Mam nadzieję, że się odwali ode mnie.

Czas na lunch. Niall był od zawsze głodomorem, wiedziałam że przyjdzie. Czemu mi zależy, żeby on przyszedł? Czyżby uczucie odżywało? Jest! Dziwne, niesie dwie tace. On jest głodomór, ale chyba nie, aż taki. Czekaj, czekaj idzie do mnie. No i usiadł obok mnie, podsunął mi tacę pod nos, uśmiechnęłam się.
- Anabell! Ty się do mnie uśmiechnęłaś! Matko, chora jesteś? - zapytał.
- Nie, po prostu wybaczyłam ci. - powiedziałam ze śmiechem.
- Uff... myślałem, że już nigdy mi nie wybaczysz. Tak się cieszę! Pójdziesz ze mną na eee... kolację?
- Zgoda, dzisiaj o 19, przyjdź po mnie.
- Będę na pewno.

imagin z Louis'em

Imagin z Louisem.

Z Lou znaliśmy się od małego. Zawsze byliśmy razem, ale odkąd dostał się do X Factora, połączono go w zespół i zdobył sławę, nasz kontakt się urwał. Dzisiaj umówiliśmy się na Skype. Będzie razem z chłopakami z zespołu, lubię ich. Louis już dzwonił na Skype.
- Hej Danny. Co tam u ciebie? - zapytał Lou.
- A dobrze, za niedługo mam 18-nastkę, wpadniesz? - zapytałam z wielkim uśmiechem.
- Wybacz, mamy wtedy trasę, bardzo mi przykro, na serio. Bardzo chcę być na twoich urodzinach, ale... - Louis się odwrócił. - Harry... wiesz, że rozmawiam z Danny? Założyłbyś chociaż ręcznik, łajzo jedna!
Wybuchnęłam wielkim śmiechem, nagle przed Louisa wcisnął się Nialler.
- Danny! Cześć, chcesz troszkę? - zapytał z pełnymi ustami wystawiając miskę z popcornem w stronę monitora.
- Nie dzięki, jedź. Cześć Zayn.
Malik nie odpowiedział, tylko pomachał.
- Zayn kurwa, przywitaj się z Danny! - krzyknął Louis. Zayn zauważył, że to ja mówiłam. Podszedł do ekranu, przesłał całusa i pomachał. Zarumieniłam się lekko, spojrzałam na Lou, był wściekły. Odepchnął Zayna.
- Louis, nie bądź zazdrosny. Zayn nie chciał nic zrobić.
- Nie jestem zazdrosny, ok muszę kończyć, bo się złażą do pokoju, pa.

Minął miesiąc. Do moich urodzin coraz bliżej. Ciągle nie mogę uwierzyć, że mój przyjaciel na nich nie będzie. To takie ważne wydarzenie w moim życiu. To ja namawiałam go, żeby poszedł do tego X Factora. Teraz tego żałuję. Albo, nie... Nie żałuję, Louis jest szczęśliwy. Tęsknię za nim. Urodziny już jutro. Moja mama wynajęła sporą salę na przyjęcie. Na urodzinach ma być jakaś niespodzianka. Nie wiem co to jest, ani jaki zespół zagra, mama nie chciała mi nic powiedzieć.

Razem z tatą przyjechałam na miejsce. Ubrałam się w ładną kremową sukienkę z czarnym szerokim paskiem i czarne szpilki. Włosy lekko podkręciłam i spięłam w kucyk. Tata mówił, że wyglądam ślicznie. Nie cieszyłam się, nie miałam z czego. Do północy, bawiłam się bo musiałam. Zaraz wprowadzą tort. Ocho już jedzie. Jest ogromny, mama się postarała. Na nim był napis '18' i jakieś małe literki. Są takie małe, że muszę się przybliżyć.
- Ała! Louis ty debilu! - krzyknęłam, kiedy dostałam tortem po twarzy od przyjaciela, który wyszedł z tortu.
- Wybacz Danny, nie chciałem, nie płacz!
- Ja nie płaczę, bo mnie boli, ja płaczę ze szczęścia, jesteś tutaj!
- Nie tylko ja, chłopaki!
Drzwi na salę otworzyły się z hukiem, weszła cała reszta. Podbiegłam do każdego i się przytuliłam. Zayn chyba najbardziej się ucieszył, podniósł mnie i przytulił. Przez chwilę wpatrywał mi się w oczy.
- Wybacz Danny, nie mogę. - powiedział odstawiając mnie na ziemię. - Teraz zaśpiewamy dla ciebie, LWWY, ok?
- Jasne!

Po tym mini koncercie, podszedł do mnie Louis.
- Danny, poszłabyś ze mną na spacer?
- Jasne.
Wyszliśmy na zewnątrz. Złapał mnie za rękę i pociągnął na ławeczkę.
- Danny, chciałbym ci coś dać. - powiedział grzebiąc w kieszeni.
- Louis, co ty...?
- Danny, proszę przyjmij ten naszyjnik jako dowód mojej miłości. - powiedział wkładając mi naszyjnik ze szmaragdem na szyję. - Kocham cię od dawna. Powiedz, że ty mnie też.
- Ja ciebie też, Louis, ja ciebie też. - pocałowaliśmy się czule.

Jak wam się podoba? Imagin z dedykacją dla @Mycha_69. ;*

Louisie

Ten imagin jest napisany oczami Lou. Jako podkład proponuję Little Things.

_________________________________________________________________________________

Obudziłem się, gdy tylko promienie słońca wyjrzały przez okno naszej sypialni. Leżała koło mnie. Wtulona w poduszkę, jej włosy pachniały truskawkami... Uwielbiałem ten zapach, ten zapach jej loków.
Cieszyłem się, wiedząc, że leży koło mnie. Kochałem ją, całym sercem. Tak bardzo mi na niej zależało. Nie chciałem jej stracić. Była dla mnie wszystkim. Zakochałem się w jej uśmiechu... w jej spojrzeniu... we wszystkim!

Obudziła się. Otworzyła swoje oczy, uśmiechnęła się... Pocałowałem ją w policzek.

- Dzień dobry [T.I.] - powiedziałem. - Jak się spało?
- Z Tobą, jak zwykle świetnie - odpowiedziała. Na dźwięk jej słodkiego głosu moje serce biło szybciej. - Wczorajszy wieczór uważam za bardzo udany, Lou - zaśmiała się delikatnie. Wiedziałem, że jej się podobał - kochaliśmy się kilka godzin, uwielbiam sprawiać jej przyjemność. - To zrobię ci teraz pyszne śniadanko, misiaczku!

Uwielbiałam, kiedy do mnie tak mówiła. Była najsłodszą osobą, jaką kiedykolwiek poznałem! Wszystko, co robiła, było pełne miłości, widziałem jak się dla mnie stara. Wyszła z pokoju.

***

- Kochanie, wróciłem! - krzyknąłem. Nie mogłem doczekać się, żeby znów poczuć smak jej ust, truskawkowy zapach jej włosów. [T.I.] się nie odzywała. Wbiegając po schodach, usłyszałem płacz, JEJ płacz. Moje serce się rozdarło, gdy zobaczyłem ją, ją siedzącą na ziemi, obok łóżka. Szlochała, łzy płynęły jej po policzkach.
- Dlaczego płaczesz, [T.I.] - nie odpowiadała. Obok niej, leżała pokrwawiona żyletka... - Co ty zrobiłaś? Dlaczego się pocięłaś, dlaczego zraniłaś swoje piękne ciało? - [T.I.] nadal nie odpowiadała. Zauważyłem, że jej laptop jest otwarty na jakimś blogu o moim zespole... Przeczytałem post... Same wyzwiska, ktoś obraził moją ukochaną!
- Dlaczego czytasz te głupoty? - spytałem. [T.I.] wstała i przytuliła się do mnie mocno.
- Oni mnie nienawidzą. Oni myślą, że jestem z tobą tylko dla pieniędzy, że cię wykorzystuję! Ja... ja cię przepraszam... - jej smutek zamienił się w rozpacz.
- Spokojnie, cichutko, nic się nie stało. Przecież oboje wiemy, że to nieprawda. Kocham cię, to jest najważniejsze - powoli przestawała płakać, ale wiedziałem, jak bardzo zraniły ją te obelgi.

Ten wieczór spędziliśmy razem, oglądając komedie, próbując zapomnieć o tym, co [T.I.] przeczytała w Internecie. Tak bardzo chciałbym, żeby moje fanki ją polubiły... przecież, przecież ona jest taka kochana, taka słodka... We wszystkim co robi, jest miłość....

***
Postanowiłem wynagrodzić [T.I.] wczorajszy wieczór, więc wybraliśmy się do centrum Londynu. Weszliśmy do naszej ulubionej galerii handlowej. Zaciągnąłem ją do sklepu z bielizną - chciałem dać jej mały prezent. Szybko wybrałem jej najładniejszy komplet jaki zobaczyłem - czarny stanik z różowymi elementami, takie same majtki. [T.I.] nie chciała tego przyjąć, bo pamiętała wpisy "ona jest z Lou tylko dla kasy"... Widząc, że uśmiech zniknął jej z twarzy, wepchnąłem ją do przymierzalni i czekałem, aż przymierzy bieliznę. Gdy powiedziała, że jest gotowa, wszedłem do kabiny - wyglądała prześlicznie, jej seksowne opalone ciało .... Była pociągająca nie wiedząc nawet, że taka jest. Piękna w każdym calu... Była idealna.

Po zakupach, udaliśmy się do kawiarenki. Zamówiłem jej ulubioną, gorącą czekoladę z bitą śmietaną. Było wspaniale, za oknem padał śnieg, ludzie kupowali prezenty na gwiazdkę. Wszędzie paliły się kolorowe lampki, Londyn tego wieczora był cudowny...
- Jutro urodziny mojego ulubionego Louis'a - powiedziała, śmiejąc się. Wiedziała, jak mnie rozbawić.
- Nie musisz nic robić kochanie, wystarczy mi, że będziesz ze mną tego dnia - pocałowałem ją w usta. Patrzyliśmy sobie w oczy, byliśmy tacy zakochani... "Ciekawe, kiedy Louis skończy z tą przykrywką Larry'ego" - ktoś krzyknął za plecami. Miałem nadzieję, że [T.I.] tego nie usłyszała. Niestety... Zbladła i zaczęła płakać. Przytuliłem ją. - Nie słuchaj ich - powiedziałem.. tak bardzo mi na niej zależało. Ale ona wyrwała się z mojego uścisku, narzuciła na siebie płaszcz.
- NIE  POTRAFIĘ ICH NIE SŁUCHAĆ, NIE JESTEM TAKA SILNA, JAK TY! NIE UMIEM RADZIĆ SOBIE Z TĄ NIENAWIŚCIĄ! CO JA IM ZROBIŁAM? - zaczęła krzyczeć, rozpaczliwie, krzyczeć. Płakała, strużki łez spływały jej po policzkach. Wybiegła z kawiarni, przebiegła przez ulicę.
Szybko ubrałem się, pobiegłem za nią. [T.I.] zniknęła za zakrętem. Usłyszałem pisk opon, trzask. Przyśpieszyłem tempo, dobiegłem do skrzyżowania, gdzie widziałem ją ostatni raz... Upadłem na kolana. Nie wierzyłem własnym oczom... Ona leżała w kałuży krwi, obok stał samochód z wgnieceniem w masce, i śladami czerwonej substancji na szybie... To była jej krew.
Podbiegłem do ukochanej, jeszcze żyła, ostatkiem sił. Nasze usta złączyły się ostatni raz w pocałunku, jednak ona już była zimna...
- Kocham cię, Louis, wiedz, że zawsze cię kochałam - powiedziała ledwo dosłyszalnie... Zamknęła swoje piękne oczy, które zawsze radośnie błyszczały. Odeszła.
- ZABILIŚCIE JĄ! ODEBRALIŚCIE MI JĄ! KOCHAŁEM JĄ, A WY JĄ ZNISZCZYLIŚCIE! - krzyczałem, zacząłem płakać... Poczułem w sobie pustkę...

Tylko jej włosy pachniały ciągle truskawkami...

***

"Dobrze jej tak, Louis w końcu się uwolnił, Happy Birthday BooBear" - przeczytałem następnego dnia na jednym z portali społecznościowych... Nie, tego było już za wiele. Obrażali ją za życia, nie mają dla niej szacunku nawet po śmierci. Teraz jej nie ma, przynajmniej nie cierpi. Za to moje serce jest złamane, puste. Nic już we mnie nie ma... Niszcząc ją, zniszczyli mnie. Ona nie była odporna na nienawiść, którą ją darzyli. Ona nie umiała pohamować łez, była taka prostolinijna i szczera. Teraz jedynie żałuję, że nie potrafiłem jej uchronić przed zazdrosnymi fankami. Zginęła. Tylko nie rozumiem, dlaczego oni jej tak nie lubili, co ona im zrobiła? Nie potrafię tego pojąć, kochałem ją, powinni to uszanować.

Napisałem na Twitterze ostatni wpis: "Goodbye, love ya all x".

***

Ciało Louisa znaleźli chłopcy z zespołu. Leżał na łóżku, obok niego było zdjęcie [T.I.] i puste pudełko po tabletkach. Niedługo potem odbył się pogrzeb obojga, a fani zrozumieli, co zrobili źle. Teraz pozostała im tylko lekcja na przyszłość - nie wszyscy radzą sobie z hejtami. Nienawiść zabija od środka, wyniszcza. Ale już było za późno - Louis'a i [T.I.] nikt nie wskrzesi.

Z tyłu zdjęcia Louis napisał: "Może znów poczuję zapach truskawek i jej ciepłe, słodkie usta".

Zayn:* !! Xx

„ Kiedyś widząc te wszystkie zakochane pary miałam ochotę rzygnąć im prosto w twarz. Nienawidzę tej miłości w powietrzu kiedy obok nich przechodzę. Tych słodkich buziaczków i chichotów po kryjomu. Tych uścisków, szeptów….. tych tajemnic.”
Widząc taką parę zakochańców przechodziłam na drugą stronę ulicy, zakładałam słuchawki i udawałam ze ich nie widzę. Że nie widzę ich obrzydliwego szczęścia, którym musieli się pochwalić całemu światu. Od razu po takim incydencie wpadałam w zły humor. Naburmuszona szłam przez siebie rozmyślając o wszystkim, byle nie o miłości…

Walentynki. Najokropniejsze święto jakie znam. Stałam akurat na przystanku autobusowym. Już oczywiście byłam w złym humorze, bo jakiejś parze zachciało się przyjść na ten sam przystanek co ja i zacząć te swoje ohydne słodkie pogawędki na moich oczach. Miałam wrażenie, że zaraz zwrócę więc postanowiłam dojść do następnego przystanku na piechotę, bo w takich warunkach czekać nie zamierzałam. Nie minęła chwila, a usłyszałam jak ktoś mnie woła. Obróciłam się i zobaczyłam biegnącego w moim kierunku Zayna. Był on moim najlepszym przyjacielem, z którym zawsze mogłam porozmawiać. Jego widok bardzo mnie rozweselił. Kiedy wreszcie do mnie dobiegł, zdyszany spytał gdzie idę. Nie znałam tak naprawdę odpowiedzi. Szłam bez celu. Gdzieś. Żeby się na chwilę urwać i odpocząć od przytłaczającej rzeczywistości. Widząc, ze mam problem z pytaniem, Zayn zaproponował spacer do naszej ulubionej kawiarni. Od razu się zgodziłam. Uwielbiałam nasze wspólne wyjścia.
Po jakiś 20 min., pochłonięci bardzo rozmową doszliśmy. To miejsce miało swój klimat. Mała, przytulna kawiarenka. Lekko różowe ściany , drewniane, postarzone złotą farbą meble, obrazy w białych ramkach, jasne firanki i pachnące świeczki na stolikach. Dodatkowym wystrojem w dzisiejszym dniu były czerwone serca na każdym obrusie i ścianie. Było tu przytulnie i czuliśmy się bardzo swobodnie. Nawet ten Walentynowy wystrój na mnie nie zrobił wrażenia, wręcz przeciwnie. Spodobało mi się. Zamówiliśmy to co zwykle- 2 gorące czekolady z bitą śmietaną i polewą karmelową Oczywiście, usiedliśmy w naszym stałym miejscu-na samym końcu salki w rogu. Kiedy już dostaliśmy nasze zamówienie i było słychać tylko cichutko grające radio Zayn nieoczekiwanie zaczął mówić:
- Nadal masz takie złe zdanie o miłości?
To pytanie mnie lekko zdziwiło. Zwykle nie rozmawialiśmy na ten temat . Nie wiedziałam też co odpowiedzieć. Zauważył to wiec kontynuował:
- Może to wynika z tego, że nigdy jej nie poczułaś?
Miał rację- nigdy się nie zakochałam. Nie czułam tego niby „wspaniałego” uczucia, o którym wszystkie moje rówieśniczki mi opowiadały. Nawet nie wiedziałam jak rozpoznać miłość……
Zayn wpatrywał się we mnie przez ten cały czas, kiedy rozmyślałam. Po mojej minie łatwo odczytał odpowiedź. Po chwili postanowiłam zabrać głos i lekko zmienić temat ze mnie, na niego:
-Dlaczego tak nagle cię to zainteresowało?? No wiesz, ta miłość…
Zauważyłam, jak się czerwieni….. starał się to ukryć wiec odchrząknął i zaczął mówić:
-Znamy się od przedszkola tak?
-Tak.
- Jesteśmy teraz w liceum tak?
-Yyy no tak.
-Wiemy o sobie wszystko i nie mamy przed sobą żadnych tajemnic tak?
-No tak, ale czekaj Zayn do czego ty zmierzasz? I co to ma do miłości?
Teraz był już całkowicie czerwony, i miałam wrażenie, że zaczyna się pocić. Z trudem zaczął:
-Bo widzisz no…… sprawa jest taka, ze ja ci coś od dłuższego czasu chce powiedzieć ale nie mogę się zebrać…
Uśmiechnęłam się:
-Jak już zacząłeś to skończ. No mów. Co tam kryjesz przede mną.
- Podobasz mi się. Cały czas o tobie myślę i no widzisz, sprawa jest skomplikowana……….
Byłam zaskoczona. Patrzyłam na niego i nic nie mogłam powiedzieć. Kiedy się już otrząsnęłam, zaczęłam:
-Ale jak to? Ty się we mnie…..
- Tak.
-Od jak dawna?
- Od gimnazjum.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś wcześniej ?!
-Bo bałem się twojej reakcji. Ciągle mi mówiłaś o tym jak ta miłość cię wkurza, więc wolałem po prostu zachować to dla siebie, a przynajmniej na jakiś dłuższy czas. Uważam, że jesteśmy już na tyle dorośli, że sobie jakoś z tym poradzimy.
Zatkało mnie. Mój najlepszy przyjaciel po 16 latach znajomości, mówi mi, że mnie kocha. I to od dawna. Po prostu mnie zatkało. Zaczęłam myśleć nad naszymi przygodami i wspólnymi przejściami. Pamiętam jak uczyliśmy się razem jeździć na rowerze. Jak po pierwszym upadku na rolkach w 1 kl. dał mi lizaka i powiedział że mam się nie smucić, bo jemu też na początku nie wychodziło. Jak na wakacjach w gimnazjum robiliśmy sobie zdjęcia na moście, jak oglądaliśmy zachód słońca i rozpoznawaliśmy gwiazdozbiory. Jak płakałam, kiedy wyjechał. Jak się cieszyłam jak wrócił. Jak poszedł ze mną na pogrzeb mamy, która umarła dwa lata temu po walce z rakiem. Wspierał mnie, nigdy nie wystawił. Czułam się przy nim bezpiecznie i dobrze. Mogłam na niego liczyć w każdej chwili.
Zawsze razem…………… Nagle pomyślałam, ze ja chyba też kocham Zayna. Był najbliższą mi osobą, nie umiałam bez niego żyć. Nie myślałam, ze to miłość tylko prawdziwa przyjaźń, a jednak. Kochałam go. Poczułam jak serce zaczyna mi mocniej bić. To była najwspanialsza rzecz jaką kiedykolwiek doznałam. Zakochałam się! Wstałam, podeszłam do Zayna i przytuliłam go najmocniej jak mogłam. Poczułam jak się uśmiecha.
-Kocham cię…..
Szepnął mi do ucha. To było tak nowe dla mnie, że aż ciarki mi przeszły po całym ciele z zachwytu. Pocałowałam go. Tak. To był mój pierwszy pocałunek. Długi, namiętny i najdoskonalszy. Kiedy się od siebie oderwaliśmy przytulił mnie jeszcze raz. Łzy zaczęły mi cieknąc po policzkach, bo nigdy nie wiedziałam, z kiedyś będę tak szczęśliwa. Zayn popatrzył na mnie i wziął moją rekę i przyłożysz ją do swoich ust mówiąc:
-Zostaniesz moją Walentynką?
………
„Zmieniłam swoje poglądy. Nie przeszkadzały mi już te wszystkie słodkie święta, miłość w powietrzu w te dni i pary, które całują się na ulicy. Teraz przechodząc obok nich uśmiecham się. Życzę im, żeby byli sobie oddani i byli ze sobą jak najdłużej.. po prostu życzę im udanego związku. Żeby byli tak szczęśliwi jak ja w swoim.”

Harry & Niall part 2 (ostatni)

Harry & Niall part 2 (ostatni)

~Z perspektywy twojej przyjaciółki - Nando's~

Zayn: No to co? Zamawiamy?-Wszyscy przystanęliśmy na propozycje Zayn'a i złożyliśmy zamówienia. Po udanym posiłku postanowiliśmy się przejść. Chodziliśmy alejkami parku. W jego centrum chłopacy zauważyli fontanne. Nie miałam za dobrych przeczuć. Już po chwili byłam w ramionach Louis'a, który biegł ze mną w kierunku wody. I chlup. Leże sobie w tej wodzie cała mokra, zimno mi w cholere, a oni co? Chlapią się wodą w najlepsze. Myślałam, że ich zabije...a że pod ręką był Niall to się na niego rzuciłam i zaczęłam podtapiać. Wszystko było super świetnie, gdyby nie to, że po chwili przestał reagować i zaczął się dusić, Po chwili padł do wody. W moich oczach momentalnie zebrały się łzy. Zaczęłam krzyczeć żeby wstał, że go przepraszam, że nie chciałam...Moje poliki zaczynały mnie piec od łez coraz bardziej. Po chwili jakby nigdy nic Irlandczyk wstał i zaczął się śmiać, a za nim reszta. Ja stałam jak taka sierota w fontannie analizując co się stało. Im może było do śmiech ale mi nie. Bałam się o niego a on po prostu sobie ze mnie żartował. Wyszłam z fontanny i zaczęłam się kierować w mniej znanym mi kierunku. Słyszałam za sobą krzyki chłopaków ale nie stanęłam. Szłam dalej zalewając się łzami. Poczułam szarpnięcie. Odwróciłam się i zobaczyłam Niall'a. Nawet z oklapniętą grzywką wyglądał ślicznie.

N:T.I. Ja przepraszam, nie chciałem żebyś się przestraszyła.

Ty:Niall idioto ja się naprawdę o ciebie martwiłam. Myślała, że coś ci się stało.-Moje łzy ciekły po policzkach coraz szybciej, a Niall starał się je scierać.-Myślałam że cie straciłam-dodałam szeptem ale on i tak to usłyszał. Popatrzył na mnie z troską i... i uczuciem? Nie, to nie może być to, przecież on nie mógłby się zakochać w zwykłej dziewczynie.

N: Przepraszam, wybaczysz mi to kiedyś?- zapytał z nadzieją.

Ty: Niall głuptasie jakbym ci mogła nie wybaczyć?-chłopak automatycznie się uśmiechnął po czym pocałował. Nie no tego się nie spodziewałam ale nie przerwałam pocałunku. Mogłabym tak trwać wiecznie. W jego ramionach czułam się bezpiecznie. Gdy chłopak się ode mnie oderwał spytał: T.I. Czy ty chciałabyś...-ja mu przerwałam. Pocałowałam go dając tym samym odpowiedź na jego niedokończone pytanie...


I w tym momencie kończę tę historie i pewnie dziwicie się skąd to wszystko wiem. A ja wam powiem, że to ja to przeżyłam-zwykła dziewczyna, która została pokochana przez Harry'ego Styles'e. Obecnie jestem panią Styles i mam się dobrze. Razem z moim meżem wychowujemy 2 letnią córkę- Lily i jesteśmy razem szczęśliwi. Jeśli chodzi I.T.P. i Niall'a to za miesiąc biorą ślub, a I.T.P jest w ciąży, będą mieli syna, któremu postanowili dać na imię Liam-po wujku. Jesteśmy jedną wielką rodziną i w najbliższym czasie nie zamierzamy tego zmieniać.


Pamiętajcie: warto mieć marzenia, bo nawet te najskrytsze mogą się kiedyś spełenić...



'' Kiedy się czegoś pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenia''

Harry&Niall part 1


Mieszkam w Londynie obok mojej najlepszej pzyjaciółki. Naszym marzeniem jest spotkać One Direction. Tak wiem nierealne marzenie, no ale takie czasami też się spełniają.

Siedziałam w domu , na kanapie i zapijając się gorącym kakałkiem oglądałam telewizję. Przełączyłam program na muzykę i akurat usłyszałam o konkursie na najładniejszą fankę chłopaków z One Direction !!! Strasznie się podekscytowałam i od razu zadzwoniłam po I.T.P. , aby pochwalić się nabytymi informacjami. Po 10 minutach siedziałysmy już przed kompem i zgłaszałyśmy się do konkursu. Okazało się , że osoby na pierwszych dwóch miejscach miały mieć spotkanie z chłopcami !!! Wyniki miały przyjść już za miesiąc. Z niecierpliwoscią na nie czekałyśmy.

~Miesiąc późnej~

Niestety nie przysłano żadnego listu z tego konkursu, więc straciłyśmy jakiekolwiek nadzieje. Leżałam na łóżku wiedząc, że nie spotkam się już One Direction , gdy nagle... dostałam sms-a. Niechętnie go otworzyłam i przeczytałam :
Serdecznie zapraszamy na spotkanie z zespołem One Direction , które odbędzie się w ich studiu nagraniowym. Bedzie miała Pani szanse na nagranie z nimi piosenki oraz spędzenia zdnia. Dziękujemy serdecznie i pozdrawiamy.Zaniemówiłam. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam moją przyjaciółkę , całą dygoczącą. Spytałam, więc co się stało, a ona na to, że wygrała konkurs !!! I stałyśmy tak wryte w ziemię przez około 5 minut. Potem zaczęłyśmy skakać i krzyczeć i biegać po całym domu.Jutro miałyśmy pojechać do innego miasta , gdzie miało się odbyć spotkanie.

~Następny dzień~

Po podróży, wysiadamy z pociągu i widzimy wielki tłum dziewczyn, które krzyczą i piszczą z jakiegoś niewiadomego powodu. Nagle podeszło do nas dwóch mężczyzn w czarnych garniturach i okularach przeciwsłonecznych i spytali nas czy to my jesteśmy tymi szczęściarami z konkursu. Gdy powiedziałyśmy, że to my zabrali nas do wielkiej, czarnej limuzyny. Gdy wsiadłyśmy, nie mogłyśmy z siebie nic wydusić, bo naprzeciwko nas stanęli : Harry , Niall , Louis , Zayn i Liam. Krępującą ciszę przerwał Liam, który zaprowadził nas do budynku, w którm mieściło sie studio. Po wejściu wkońcu sie odezwałyście. Ty:Jestem T.I. ,a to I.T.P.

Z: My jesteśmy One Direction ale to już chyba wiecie. Po przedstawieniu sie zaczęliśmy rozmawiać o nagraniu piosenki i razem zdecudowaliśmy, że będzie to "One Thing".

~W studiu~

Jest świetnie. Z chłopakami sie dogadujemy i chyba nas polubili najlepszy kontakt mam z Harrym, to on zawsze najbardziej mi sie podobał, ale chybanie mam na co liczyć w końcu to Harry Styles-marzenie wszystkich nastolatek. No ale cóż było miło. Zauważyłam, że Niall cały czas wlepia te swoje śliczne paczadła w I.T.P., wiem, że ona ma na jego punkcie obsesje więc może coś z tego będzie (haha mój chytry plan swatania czas zacząć).

Po nagranej piosence, która -nie chce się chwalić- wyszła znakmicie poszliśmy na obiad. Przed Nando's (tak Niall sie uparł żeby tu przyjść) Harry poprosił mnie żebyśmy przeszli sie na spacer. Nie byłam za bardzo głodna więc ie zgodziłam. Chodziliśmy krętymi uliczkami parku. Nagle stanęliśmy na mostku nad niewielkim stawem.

Ty: Tutaj jest ślicznie Harry.

Harry: Tak wiem. Często tu przychodze żeby pomyśleć, jest tutaj tak spokojnie i cicho. -Uśmiechnął sie ukazując te śliczne dołeczki. Nie mogłaś odwrócić od niego wzroku. Patrzyłaś w te jego niesamowite oczy.- T.I. chciałbym ci coś pwiedzieć. Ja wiem, że nie znamy się długo, ale gdy kilkanaście dni temu zobaczyłem twoje zdjęcie od razu wiedziałem, że jesteś inna niż te wszystkie dzieczyny, które chcą minie znać bo jstem sławny.

Ty:Harry ja...

Harry: Ciiii. Nie przerywaj mi. Jesteś zabawna, mądra i śliczna. Jeśli nie będziesz tego chciała to przerwij. I w tym momencie pocałował cie. Całował inaczej niż twoi byli chłopacy. Tak delikatnie. Wiedziałaś, że to co sie dzieje nie powinno meć miejsca. Przecież niedługo wrócisz do swojego życia, on do kariery i co dalej? To pytanie tkwiło w tojej głowie, lecz nie przerwałaś pocałunku. Zatraciłaś sie w nim jeszcze bardziej.

Harry: ja sie w tobie zakochałem T.I.-Ty spojrzałaś na niego i uśmiechnęłaś sie poczym jeszcze raz go pocałowałaś- Czy to znaczy, że chcesz być moją dziewczyną?

Ty: Tak Harry. Tak. -chłopak chwycił ci i zaczął krecić w kółko. Czułaś, że to z nim będziesz szczęśliwa...

Liam Imagin!! Xx

Liam

„Opowieść o prawdziwej miłości”

Miał na imię Liam. Poznałam go na obozie dla piosenkarzy. Cały wolny czas spędzałam właśnie z nim. Pewnego dnia zobaczyłam jak flirtuje z moją przyjaciółką… Byłam zła. Co ja gadam, byłam wściekła. Jak ona mogła mi to zrobić ? Przecież wiedziała , że mi się podoba ! Od tego czasu nie odzywałam się do Liam’a i I.T.P.. Pod koniec wyjazdu , kiedy siedzieliśmy już w pociągu , on cały czas się na mnie patrzył…Czułam się głupio .Gdy się rozstawaliśmy nawet się nie pożegnał… Prawdopodobnie już się nigdy nie zobaczymy. Wieczorem rozmawiałam z mamą i powiedziała mi , że musimy się przeprowadzić do babci która mieszka w Londynie bo nie stać już nas na utrzymanie domu… Miałam strasznego doła, bo wiedziałam , że nie będę miała drugiej takiej przyjaciółki ja I.T.P., byłam na nią zła, ale przecież i tak była dla mnie jak siostra… Następnego dnia siedziałam już w samolocie do Londynu. Po godzinnym locie babcia już czekała na nas na lotnisku. Strasznie tęskniłam za ludźmi , których zostawiłam w Cambridge.Teraz chciałam znaleźć się koło Liam’a, przytulić go i porozmawiać tak jak dawniej , ale niestety to nie było możliwe. Cały dzień o nim myślałam. I tak mijały dni , tygodnie , aż pewnego dnia zobaczyłam przechodzącego koło naszego domu chłopaka mniej więcej w moim wieku. Gdy bliżej się mu przyjrzałam zorientowałam się , że ten chłopak to LIAM !!! Podbiegłam do niego i zaczęłam rozmowę:
- Hej , pamiętasz mnie ?
- No jasne! T.I jak mógłbym zapomnieć?!
- Ciesze sie, że cie widzę. Ty tu mieszkasz ?
- no , tak. Tu w tym domu… ( I pokazał na dom po drugiej stronie )
- wiesz ja też tu mieszkam. Przeprowadziłam się do babci… hehe będziemy sąsiadami.
- fajnie…
- Na obozie , pamiętasz ? Chciałam cię przeprosić za moje zachowanie… Nie chciałam żeby tak wyszło.
- … nie ma sprawy , yyy muszę iść pomóc tacie. ,yyy spotkamy się później paaaaaaaa !
- spoko , Pa !
To była nasza pierwsza rozmowa od czasów wyjazdu… krótka , ale zawsze jakaś…

~Kilka dni później~

Ostatnio za często nie rozmawialiśmy , mijamy się tylko dzień w dzień , nie mówiąc nawet zwykłego „cześć”. Coś musiało się stać … Chciałam się spytać , ale nie miałam odwagi… Kiedyś w nocy nie mogłam spać i wtedy usłyszałam ciche pukanie do drzwi… spojrzałam przez wizjer i ujrzałam właśnie Liam’a. Otworzyłam drzwi , a on poprosił mnie , żebym poszła z nim na krótki spacer. Nie zwarzając na późną godzinę ubrałam się szybko i wyszłam z domu. Poszliśmy nad stawek koło jego domu. Chodziliśmy w ciszy , nic nie mówiąc , w końcu spytałam po co chciał się spotkać… Powiedział, że musi ze mną porozmawiać o czymś ważnym. Usiedliśmy na drewnianej
ławeczce. Wtedy usłyszałam słowa : „Chciałem ci powiedzieć , że zakochałem się w tobie już na obozie , ale nie chciałem ci tego mówić , bo myślałem , że już nigdy się nie spotkamy . A z I.T.P nie flirtowałem , po prostu rozmawiałem o tobie, chciałem wiedzieć o tobie coś więcej." -Wtedy nie byłam wstanie wypowiedzieć żadnego słowa. Zatkało mnie. Nie wiedziałam co robić. Rozpłakałam się. Przytuliłam go z całej siły i pobiegłam do domu. Płakałam do samego rana. Przecież on też mi się podobał ! Czemu mu tego nie powiedziałam , wtedy , nad stawem ? Może by coś z tego było ? Nie wiem… znowu mijały dni i tygodnie zanim wykrztusiłam samo „hej”… Coraz ciężej mi się z nim gadało… Potrafiłam się tylko patrzeć… Byłam taka głupia… Dwa miesiące później chodził jakiś przybity. Nie mogłam ta na niego patrzeć, wkońcu spytałam się czy nic mu nie jest, czy wszystko ok, powiedział , że jego mały kuzynek zmarł na raka. Gdy o tym mówił miał łzy w oczach… „Przecież on miał tylko 5 lat !!!” Po tej rozmowie znów się nie odzywaliśmy. W szkole tylko mijaliśmy się na korytarzach... Pomyślałam, że napiszę list do niego… :

Kochany Liasiu !
Wtedy, nad stawem nie mog
łam wydusić z siebie słowa… Przepraszam .Teraz chcę Ci powiedzieć, że też mi się podobasz. Trudno mi o tym pisać , a co gorzej mówić… Jesteś odważny , bo potrafiłeś powiedzieć mi to prosto w oczy. Ja nie jestem zdolna do takich rzeczy… Przykro mi z powodu kuzyna, wiem jak to jest stracić bliską osobę... Jeśli nie będziesz chciał mnie znać-zrozumiem to. Pamiętak tylko, że zawsze będe cie kochać


Twoja T.IList wrzuciłam do jego szkolnej szafki. Nazajutrz w szkole po trzeciej lekcji Liam podszedł do mnie na korytarzu , wziął mnie na stronę ,chciał pogadać.
L:Ten list. Nie myślałem, że odwzajemnisz moje uczucia. Kocham cie T.I, i niezależnie od tego co się wydarzy, zawsze będe cie kochał. -po tych słował tak poprosu odzszeł. zostawił mnie samą na środku korytarza. Przynajmniej wiem, że nie wszystko stracone. Po kilku dniach stwierdziłam, że moje słowa były jak najbardziej błędne. Od dawna nie było Liama w szkole … Myślałam , że ma dużo nagrań z jego zespołem, ale od jego kolegów dowiedziałam się , że ma raka płuc i jest w szpitalu , możliwe jest nawet , że umrze w ciągu najbliższych 48 godzin. Byłam wstrząśnięta tym faktem. Po szkole od razu poleciałam do szpitala , w którym był mój chłopak. Spał. Lekarze powiedzieli mi , że mogę odwiedzić go za 15 minut , jak się obudzi. Po minionym czasie Liam już nie spał , więc weszłam do jego sali. Wyglądał marnie. Ciężko mu się oddychało. Ale mogłam z nim rozmawiać. Powiedział mi , że to choroba genetyczna. Na to tylko przytaknęłam. Łzy naleciały mi do oczu. Mówiłam mu, że będzie dobrze, że go kocham, i że mio wszystko nigdy go nie zostawie. Uśmiechnął się, jak sie okazało po raz ostatni, potem zasnął na zawsze. Pocałowałam go czule, by na zawsze zapamiętać smak jego ust, które tak kochałam. Następnego dnia zadzwonił telefon od rodziców Liam’a. Usłyszałam tylko jak jego mama się śmieje do słuchawki i mi dziękuje za to, że uratowałam ich syna. Nie rozumiałam o co chodzi. Historia wydawała sie jak z jakiegoś filmu...Po tym jak go pocałowałam odzyskał siły i chęć do życia. Guz momentalnie zniknął. Lekarze nie mogli w to uwierzyć. Teraz już wiem , że to był mój idealny chłopak. Po pierwszym spotkaniu od „ tej chwili ” Liam zapoznał mnie z całym zespołem – One Direction oraz ich dziewczynami. Dogadywaliśmy się wspaniale. Po 6 miesiącach Liam poszedł ze mną nad to samo jeziorko koło jego domu. Spacerowaliśmy i gadaliśmy, aż w pewnym momencie przystanęliśmy na małym mostku. Liam uklęknął, wyjął małe pudełeczko z kieszeni i otworzył je. Zobaczyłam piękny pierścionek zaręczynowy. Po chwili usłyszałam krótkie : T.I , Czy chcesz zostać moją żoną ? Powiedziałam 'tak' i rzuciłam mu się w ramiona. Z krzaków wyszli wszyscy przyjaciele Liam’a z gratulacjami. Przyszła też i I.T.P…. przeprosiła mnie i przytuliła. No jak mogłam jej nie wybaczyć ? Okazało się, że będzie mieszkać w Londynie, niedaleko mnie.

Po 2 miesiącach odbył się ślub-mój i Liama.

Postanowiliśmy, że zamieszkamy wspólnie, z całą naszą ekipią. Bez nich to nie byłoby to samo, a zresztą ktoś nam musi pomagać, gdy na świat przyjdzie mały Payne prawda?




"Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym."

Imagin Harry


Harry Styles. Chłopak , w którym bujam się od początku roku. W pierwszym semestrze zdążyłam się z nim zaprzyjaźnić. Staliśmy się nierozłączni. Ale niestety On uważał mnie tylko za przyjaciółkę.

~ pewnego dnia podczas rozmowy na fejsie ~

H: Hej :)
T.I: No cześć ^^
H: Co u Ciebie ? :D
T.I: U mnie bardzo dobrze a u Ciebie ?
H: U mnie też. :P
T.I: Ejj... mam pytanie. Podoba Ci się ktoś z klasy ? xD
H: No jest taka jedna... ale napewno nie mam u niej szans. ;(
T.I: A kto to taki ? Może jakoś Ci pomogę ?
H: Nie ona na pewno nie będzie mnie chciała... :C
T.I: Nie wiesz... No powiedz , mi możesz zaufać. :)
H: Napewno ?
T.I: Tak, przecież jesteś moim najlepszym przyjacielem :)
H: No bo tak się składa... że... no bo... no bo Ty mi się podobasz... Ale nie bierz tego do   siebie , nie chcę tracić z Tobą kontaktu. Błagam nie obrażaj się :C
T.I: Oł... Nie no spoko. Czemu miałabym się obrazić ? To nie jest nic złego przecież :)
H: Naprawde , nie przeszkadza Ci to ? :D
T.I: Nie no gdzie. Tak szczerze to Ty też mi się bardzo podobasz ... :3
H: Tak ? WoW. nie wiedziałem , że to się tak potoczy... :)
T.I: Ej dobra pogadamy jutro w szkole. Muszę  już lecieć. papapa. Do zobaczenia :D
H: paa ;*

~ w szkole z punktu widzenia Harry’ego ~

"Boże jaka ona śliczna. Ale super że ja też się jej podobam... mmm. Nigdy tym nie       myślałem. Tylko jest jeden problem... Jest jeszcze jedna... Lilly. Piękna blondyneczka o zielonych oczach... Obydwie są extra... Kurde. Czemu ja muszę podejmować tak trudne decyzje ? T.I. jest mądra , ładna i zabawna... Lilly też. Tylko Lilly znam od dziecka , przecież mieszkamy na tym samym osiedlu, a T.I... Mieszka o wiele dalej ode mnie.. I to jest minus. Ale czy to jest aż takie ważne ? Nie wiem. Cholera. O idzie T.I. :

T.I: Cześć Harry ! H: Hejka.
T.I: Jak tam u Ciebie ?
H: Bez zmian , a u Ciebie ?
T.I: Też.

Uśmiechnąłem się do niej , a ona odwzajemniła się jeszcze większym i szerszym uśmiechem. Boże jak ja kocham te jej dołeczki w policzkach... Niestety nie pogadaliśmy więcej bo zawołały ją dwie najlepsze kumpele : Cher i Megan - dziewczyny , z którymi T.I wydała płytę. One naprawde świetnie śpiewają. O przyszedł Zayn ( jego naj kumpel ), więc poszliśmy na przerwę.

~ w szkole z twojego punktu widzenia ~

Ah. Jak ja go kocham. Te loki na głowie i te jego cudowne oczy , które co chwila , z ukrycia na mnie patrzą... haha I on myśli , że ja tego nie widzę , ale on jest kochany. Fajnie by było pójść z nim do kina albo w jakieś grupce przyjaciół. Było by super... Dobra nie ważne idę do Cher i Megan.

C i M: Hej T.I !!!
T.I: Cześć dziewczyny !!!
C: Co u Ciebie i Hazzy ? mrau zakochane ptaszki hihi
T.I: Oj no weź przestań. zawstydzasz mnie...
M: T.I proszę Cię , przecież wiemy , że się w nim kochasz ! To widać !
T.I: Widać ? O boże i wszyscy to już zauważyli ?
C: Nie narazie tylko my wiemy.
T.I : O to świetnie .Tylko błagam nikomu o tym nie mówcie , dobrze ?
C i M: Nie ma sprawy. Dobra my idziemy na przerwę pa !
T.I: Pa...

~ Następnego dnia z punktu widzenia Harry’ego ~

Dobra , dziś po lekcjach podejdę do niej i spytam czy chce pójść ze mną do kina. Albo nie, pójdziemy po prostu na spacer, a może na pizzę...

W pewnym momencie przemyślenia przerwał mi Liam. ( drugi dobry kumpel )

L: Ej myśliciel , weź przestań o niej myśleć chociaż na chwilę i skup się na tym co do Ciebie mówię !
H: Oj sory Liam , przecież wiesz , że ...
L: Tak , tak wiem " Przecież wiesz , że ona tak bardzo mi się podoba ble ble ble".
H: Przestań tak mówić. Jest to bardzo ważna osoba w moim życiu !!!
L: Dobra , spokojnie. O patrz ! Idzie tu !
H: Co ? Gdzie ? Kiedy ?
L: Hahahahah żartowałem.
H: HA HA  śmieszny żart.
L: Dobra przepraszam już nie będę.
H: No ja mam nadzieję.

~ Po szkole ~

Ah nareszcie koniec lekcji. Nie ma to jak siedzieć o 8 do 15 w szkole. Boże i jeszcze ta głupia kartkówka z fizyki, O matko. A teraz najważniejsza rzecz- T.I... Gdzie ona jest ?
Jest Cher... I Megan też... O i jest też T.I. Zawołam ją .:

H: T.I. !!!!
T.I: Już idę Harry !!!
H: no hej ...
T.I: cześć heh.
H: yyy przejdziemy się ?
T.I: No dobra...

~ 10 min później ~

T.I: Rozumiem , że zaprosiłeś mnie na ten mały spacerek, bo chcesz mi coś powiedzieć tak ?
H: No w sumie tak. Chodźmy na tamtą ławeczkę to Ci powiem.
T.I: No dobrze.
H: A więc słuchaj. Może chciałabyś pójść ze mną do kina w tę sobotę ? To będzie taka nasza pierwsza randka , co ?
T.I: No wiesz... Chętnie, ale akurat tę sobotę mam zajętą. Nagrywam nową piosenkę z dziewczynami. Może w przyszłą sobotę ? I może z Cher i Zayn’em ? ( Zakochana para)
H: Tak jasne , czemu nie ? spoko heh dobra... To ja już pójdę , śpieszę się na autobus.
T.I: To paaa !

~ Po rozmowie z twojego punktu widzenia ~

Chyba mu posułam plany. Pewnie chciał spędzić ten jeden przepiękny dzień właśnie ze mną , a ja mu odmówiłam. Ale jestem egoistką , wolę nagrywać głupie piosenki niż spotkać się z chłopakiem moich marzeń ? Ale jestem głupia... grrr. Mogłam się zgodzić. Cholera. Dobra najwyżej pójdzie się do tego kina z Cher i Zayn’em. Jakoś przeżyję. Na pewno będzie jeszcze więcej szans na taką pierwszą randkę...

~ Po umówieniu już całego tego wyjścia z przyjaciółmi ~

16:48
Przyjechałam z Cher autobusem. Za 12 minut zaczynał się film. Nie mogłyśmy się spóźnić. Szybko , szybko ... Gdy wjechaliśmy ruchomymi schodami na najwyższe piętro , w holu kina, na czerwono - czarnym fotelu siedział Harry z Zayn’em. Hazza miał pięknie wymodelowane włosy , a na sobie czerwoną koszulę w czarną i żółtą kratkę , czarne rurki i conversy. Ślicznie się ubrał. Zayn też miał koszule tylko z różnymi odcieniami niebieskiego oraz żółte spodnie i reeboki. Ubiór Cher też mi się bardzo podobał : Brązowe spodnie , kremowa bluzeczka z jakimś napisem i szara marynarka. A ja natomiast miałam biała sukienkę do kolan w duże czerwone i żółte kwiaty oraz szare bolerko i trampki. ( trampki to podstawa ) Harry od początku wyjścia wydawał mi się jakiś taki zamyślony, jakby mu to spotkanie w ogóle się nie podobało. Dziwne. No trudno idziemy do kasy. ( miałam nadzieję, że Hazza zafunduje mi chociaż bilet ale najwyraźniej nawet nie wpadł na taki pomysł.) Powoli zaczęłam się wkurzać. Na sali usiedliśmy tak : Harry , Ja , Cher i Zayn. Spotkaliśmy tam jeszcze Liam’a z Megan. Podczas filmu Harry ani razu się do mnie nie odezwał i nie miałam z kim gadać , bo Cher bawiła się w najlepsze z Zayn’em. Oni do siebie pasują. Nie to co ja z Harry’m. Jednak się myliłam. Najpierw chce się spotkać a podczas wyjścia zachowuje się jakby był do niego przymuszony. To nie ma sensu. Po filmie podziękowałam im i poszłam razem z Cher i Megan do domu. On Nawet nie powiedział dobranoc albo coś...Co za chamstwo.

~ Rozmowa na fejsie ~

T.I: Dziękuję Ci bardzo za wyście. ( udawałaś , że Ci się podobało )
H: Nie ma sprawy.
T.I: Wiesz muszę Ci coś powiedzieć. Bo wiesz ja Cię chyba naprawdę kocham , bo nie potrafię wytrzymać bez Ciebie ani jednej minuty, myślę o Tobie każdego dnia i każdej nocy.

Widziałam, że wyświetlił to co napisałam, ale już nie odpisał.

Następnego dnia rozmawiałam z Zayn’em i Liamem. Oni powiedzieli , że Harry znalazł sobie dziewczynę - Lilly. Co ??? To był ktoś jeszcze kto mu się podoba ? Mógł mi powiedzieć. Przecież byłam jego najlepszą przyjaciółką. Przeżyłam szok. Przez resztę dnia miałam doła. Ale on nawet nie spojrzał na mnie. Było mi strasznie głupio.
Po kilku tygodniach po powrocie ze szkoły w plecaku znalazłam małą karteczkę. Otworzyłam ją i przeczytałam. Wiadomość była od Harry’ego. :

„ Wiesz, bo chodzi o to , że już nie mam dziewczyny. Zerwałem z Lilly dla Ciebie. Zrozumiałem, że Ty jesteś moją prawdziwą miłością i nie chcę Cię stracić , wybaczysz mi ? ”

Dobra ale to będzie jego ostatnia szansa.

~ Następnego dnia w szkole ~

Poprosiłaś Harry’ego na stronę i powiedziałaś , że dobrze , że mu wybaczysz, a on przycisnął Cię do ściany i czule pocałował. Gdy na chwilę się oderwałaś spytałaś:

T.I: Czy to znaczy, że chcesz być moim chłopakiem ?
H: Tak T.I chcę. Kocham Cię.
 

I pocałował Cię jeszcze raz. Wiedziałaś , że to właśnie z nim będziesz szczęśliwa. Na zawsze…