Niall Horan
Przez cały koncert patrzyłem tylko na Ciebie. Nie liczyła się żadna inna Directioner. Przed moimi oczami istniałaś tylko Ty.
- Chłopaki, zaprośmy kilka dziewczyn na scenę - zaproponowałem w chwili przerwy. To była jedyna możliwość na to bym mógł Cię poznać.
- Niall się zakochał! - powiedział słodkim głosem Louis.
Wbiłem wzrok w ziemię.
- Która? - zapytał Liam, obejmując mnie ramieniem.
- I tak jej nie rozpoznasz - mruknąłem. - To jak? - zapytałem z nadzieją, spoglądając na chłopaków.
- Jasne - odpowiedział Harry.
- Weźmy pięć dziewczyn. Każdy z nas wybierze jedną - zaproponował Zayn.
- Jesteście najlepsi - powiedziałem z uśmiechem.
Niedługo potem siedziałaś na barowym krzesełku na scenie, dokładnie naprzeciwko mnie. Grałem na gitarze i śpiewałem z chłopakami Little things. Gdy śpiewałem swój fragment patrzyłem wprost na Ciebie.
Siedziałaś jak zaczarowana, wpatrzona we mnie. Delikatnie się uśmiechałaś, będąc wyprostowana jak struna. Włosy miałaś przełożone przez prawe ramię.
Byłaś i d e a l n a. Idealna dla mnie.
Zadzwoń do mnie zaraz po koncercie.
+44[numer telefonu]
Tylko nic nikomu nie mów.
Niall Horan xoxo
Uśmiechnęłaś się i w przypływie emocji przytuliłeś mnie.
Stanąłem jak wryty.
Nieśmiało Cię objąłem.
Odchodząc, odwróciłaś się przez ramię i uśmiechnęłaś się tak pięknie jak tylko Ty potrafisz.
*
Po koncercie siedziałem w garderobie i wpatrywałem się w ekran telefonu czekając aż zadzwonisz. Minęło już dziesięć minut odkąd zszedłem ze sceny, a Ty wciąż nie zadzwoniłaś. Minuty ciągnęły się niemiłosiernie, a ja wciąż tkwiłem w tej samej pozycji, czekając.- Spokojnie, zaraz zadzwoni. Wiesz dobrze, ile wychodzi się z hali po koncercie - uspokajał mnie Harry.
Uśmiechnąłem się blado.
- A co jeśli ona woli któregoś z was? - Spojrzałem na niego.
- Stary, niby dlaczego miała na koszulce TWOJE zdjęcie? Widziałeś napis na jej plecach?
Pokręciłem przecząco głową.
Jak mogłem nie zauważyć koszulki?!, pomyślałem.
- Miała napisane: “Kocham Cię, Niall. Jesteś wszystkim co mam”. Więc na tysiąc pięćset procent nie woli któregoś z nas.
Harry mówił coś jeszcze, ale wtedy zadzwonił telefon.
- Tak? - wybełkotałem. W środku cały drżałem.
- Niall, tu [TI] - powiedziałaś.
Boże, chyba umarłem i znalazłem się w niebie.
Twój głos był jak głos anioła.
To co przeżywałem wtedy w środku to chyba ten słynny fangirling jaki przeżywają fanki na nasz widok.
- Niall, jesteś tam? - zapytałaś.
Sposób w jaki wymawiałaś moje imię sprawiał, że miękły mi kolana, a w brzuchu czułem motyle.
- Jestem - mruknąłem.
- Weź się w garść - szepnął Harry.
Przytknąłem otwartą dłoń do jego twarzy.
- Możemy się spotkać? - zapytałem.
- Jasne - odparłaś.
Słodki Jezu, byłaś taka opanowana, gdy ja zdążyłem już pięć razy umrzeć. A przecież zwykle jest na odwrót: to fanki mdleją na mój widok.
- Gdzie jesteś? Przyjdę po Ciebie - zaproponowałem.
Zerknąłem na Harry’ego. Suszył zęby jak jakieś dziecko neo.
- Pod halą, w której graliście koncert.
- Za chwilę po Ciebie będę, dobrze?
- Czekam.
- Do zobaczenia - powiedziałem.
- Cześć - odparłaś.
- NIALL WŁAŚNIE UMÓWIŁ SIĘ Z DZIEWCZYNĄ! - wydarł się Harry.
- Zamknij się - zbeształem go.
Chłopcy przybiegli i nie wierzyli.
- Jestem tylko słabeuszem, który w końcu umówił się z dziewczyną - zanuciłem.
- Nie jesteś słabeuszem, Niall - pocieszył mnie BooBear.
- Idź, bo ona zaraz sobie pójdzie. Jest już ciemno Niall - powiedział Liam.
Wszyscy szybko się przytuliliśmy.
Wybiegłem przed halę i zacząłem Cię szukać.
Szłaś w moją stronę.
Sposób w jaki się poruszałaś… Wszystkie modelki świata przy Tobie wymiękały.
- Cześć - przywitałaś się, obdarzając mnie uśmiechem.
Weź się w garść. Jesteś Niall Horan!, pomyślałem.
Uśmiechnąłem się.
- Hej. Jestem Niall - przedstawiłem się.
- [TI].
- Przejdziemy się? - zapytałem.
- Czemu nie - odparłaś, uśmiechając się promiennie.
Złapałem Cię za rękę i ruszyliśmy w stronę mojego ulubionego miejsca w moim rodzinnym mieście.
Po drodze wypytywałem Cię o różne rzeczy: jakie kwiaty lubisz, kolor, datę urodzenia (tego dnia urodził się prawdziwy anioł), rodzeństwo, ulubiony przedmiot w szkole.
- Szkoda, że ja wiem wszystko o Tobie i nie mogę wypytać się Ciebie tak jak Ty mnie - powiedziałaś smutnym głosem.
- Na pewno jest wiele rzeczy, których o mnie nie wiesz - odparłem, spoglądając na Ciebie.
Uśmiechnąłem się.
- Mam pytanie! - oznajmiłaś. - Dlaczego jeszcze się nie spotkaliśmy mimo, że mieszkamy w jednym mieście?
Zaśmiałem się.
- Dlatego żeby spotkać się dopiero dzisiaj.
Stanąłem blisko Ciebie. Tak blisko jak jeszcze nigdy dotąd. Palce wolnej ręki wplotłem w Twoje włosy, które w dotyku były miękkie. Kciukiem pogładziłem Twój policzek. Delikatnie pocałowałem Twoje usta, a Ty odwzajemniłaś pocałunek.
*
- Niall, ale Ty miałeś nie uprawiać seksu przed ślubem - powiedziałaś cicho.- Jednak po tym jak doszedłem do pewnego wniosku, zmieniłem zdanie - odparłem, muskając ustami Twój dekolt.
- Jakiego? - zapytałaś.
- Przecież to Ty będziesz tą dziewczyną, z którą się ożenię, więc co to za różnica czy zrobię to teraz czy… wkrótce - powiedziałem, spoglądając prosto w Twoje piękne, hipnotyzujące oczy.
Nastała chwila ciszy, podczas której obdarowywałem Twoje ciało krótkimi pocałunkami.
- Niall - szepnęłaś.
Wciąż nie mogę przywyknąć do tego sposobu w jaki wymawiasz moje imię. Niemal pieścisz je swoim językiem.
- Mhm?
- Ale ja jeszcze nie…
- Nie martw się, ja też nie - zachichotałem. - Spokojnie - musnąłem czubek Twojego nosa.
Odetchnęłaś.
Delikatnie zsunąłem jedno ramiączko Twojego stanika, a następnie drugie. Złożyłem kilka krótkich pocałunków w miejscach gdzie jeszcze chwilę były cienkie paski Twojego stanika, a następnie obsypałem pocałunkami Twój dekolt.
Starałem się być delikatny, nie chciałem być zbyt nachalny i nie chciałem Cię wystraszyć. Wsunąłem dłonie na Twoje plecy i odpiąłem Twój stanik, który po chwili leżał gdzieś obok nas. Swoimi zręcznymi palcami podwinęłaś moją koszulkę, a ja zdjąłem ją do reszty. Poczułem jak Twoje palce muskają skórę na moich plecach. Delikatnie, z uczuciem, wodzą po nich, kreśląc wzory. Wpatrywałaś się we mnie z zaciekawieniem jakbyś zastanawiała się, co zrobię. Zerknąłem na Twoje usta, po czym je pocałowałem. Oddałaś pocałunek z uczuciem jeszcze większym niż moje. Swoim językiem musnąłem Twoje wargi, które rozsunęły się. Nasze języki od razu się splotły. Moje dłonie zsunęły się na Twoje biodra. Wkradłem się palcami pod materiał Twojej bielizny.
Prawdę mówiąc to na zewnątrz starałem się być opanowanym, ale wewnątrz byłem cały nerwowy. Bałem się, że coś schrzanię, że sprawię Ci ból, że znienawidzisz mnie.
Twoje nagie ciało odwzorowywało Twoją duszę - było równie piękne, co i ona. Ponownie się w Tobie zakochałem, chociaż nie wiem, czy to możliwe.
Spojrzałem w Twoje oczy, szukając w nich zapewnienia, że chcesz. Uśmiechnęłaś się delikatnie i skinęłaś głową. Bardzo delikatnie wszedłem w Ciebie, powoli, nieśpiesznie. Nie chciałem sprawić Ci jakiegokolwiek bólu. Twoje wargi delikatnie się rozchyliły, nabrałaś gwałtowniej powietrza. Patrzyłaś się wciąż na mnie. Cofnąłem się nieco, po czym ponownie z równą subtelnością, co za pierwszym razem, wszedłem w Ciebie tyle że nieco głębiej. Powtarzałem ten ruch coraz częściej i stopniowo z coraz większą siłą. Przymknęłaś oczy i zaczęłaś gwałtownie oddychać. Wiedziałem, co to znaczy - zaraz dojdziesz. Zwiększyłem nieco częstotliwość swoich ruchów, po czym Ty - jak dotąd - spięta, rozluźniłaś się wypuszczając głośno powietrze. Delikatnie wyszedłem z Ciebie i położyłem się u Twojego boku.
- Niall, to było cudowne - odparłaś szeptem, wtulając się we mnie























