„Opowieść o prawdziwej miłości”
Miał na imię Liam. Poznałam go na obozie dla piosenkarzy. Cały wolny czas spędzałam właśnie z nim. Pewnego dnia zobaczyłam jak flirtuje z moją przyjaciółką… Byłam zła. Co ja gadam, byłam wściekła. Jak ona mogła mi to zrobić ? Przecież wiedziała , że mi się podoba ! Od tego czasu nie odzywałam się do Liam’a i I.T.P.. Pod koniec wyjazdu , kiedy siedzieliśmy już w pociągu , on cały czas się na mnie patrzył…Czułam się głupio .Gdy się rozstawaliśmy nawet się nie pożegnał… Prawdopodobnie już się nigdy nie zobaczymy. Wieczorem rozmawiałam z mamą i powiedziała mi , że musimy się przeprowadzić do babci która mieszka w Londynie bo nie stać już nas na utrzymanie domu… Miałam strasznego doła, bo wiedziałam , że nie będę miała drugiej takiej przyjaciółki ja I.T.P., byłam na nią zła, ale przecież i tak była dla mnie jak siostra… Następnego dnia siedziałam już w samolocie do Londynu. Po godzinnym locie babcia już czekała na nas na lotnisku. Strasznie tęskniłam za ludźmi , których zostawiłam w Cambridge.Teraz chciałam znaleźć się koło Liam’a, przytulić go i porozmawiać tak jak dawniej , ale niestety to nie było możliwe. Cały dzień o nim myślałam. I tak mijały dni , tygodnie , aż pewnego dnia zobaczyłam przechodzącego koło naszego domu chłopaka mniej więcej w moim wieku. Gdy bliżej się mu przyjrzałam zorientowałam się , że ten chłopak to LIAM !!! Podbiegłam do niego i zaczęłam rozmowę:
- Hej , pamiętasz mnie ?
- No jasne! T.I jak mógłbym zapomnieć?!
- Ciesze sie, że cie widzę. Ty tu mieszkasz ?
- no , tak. Tu w tym domu… ( I pokazał na dom po drugiej stronie )
- wiesz ja też tu mieszkam. Przeprowadziłam się do babci… hehe będziemy sąsiadami.
- fajnie…
- Na obozie , pamiętasz ? Chciałam cię przeprosić za moje zachowanie… Nie chciałam żeby tak wyszło.
- … nie ma sprawy , yyy muszę iść pomóc tacie. ,yyy spotkamy się później paaaaaaaa !
- spoko , Pa !
To była nasza pierwsza rozmowa od czasów wyjazdu… krótka , ale zawsze jakaś…
~Kilka dni później~
Ostatnio za często nie rozmawialiśmy , mijamy się tylko dzień w dzień , nie mówiąc nawet zwykłego „cześć”. Coś musiało się stać … Chciałam się spytać , ale nie miałam odwagi… Kiedyś w nocy nie mogłam spać i wtedy usłyszałam ciche pukanie do drzwi… spojrzałam przez wizjer i ujrzałam właśnie Liam’a. Otworzyłam drzwi , a on poprosił mnie , żebym poszła z nim na krótki spacer. Nie zwarzając na późną godzinę ubrałam się szybko i wyszłam z domu. Poszliśmy nad stawek koło jego domu. Chodziliśmy w ciszy , nic nie mówiąc , w końcu spytałam po co chciał się spotkać… Powiedział, że musi ze mną porozmawiać o czymś ważnym. Usiedliśmy na drewnianej
ławeczce. Wtedy usłyszałam słowa : „Chciałem ci powiedzieć , że zakochałem się w tobie już na obozie , ale nie chciałem ci tego mówić , bo myślałem , że już nigdy się nie spotkamy . A z I.T.P nie flirtowałem , po prostu rozmawiałem o tobie, chciałem wiedzieć o tobie coś więcej." -Wtedy nie byłam wstanie wypowiedzieć żadnego słowa. Zatkało mnie. Nie wiedziałam co robić. Rozpłakałam się. Przytuliłam go z całej siły i pobiegłam do domu. Płakałam do samego rana. Przecież on też mi się podobał ! Czemu mu tego nie powiedziałam , wtedy , nad stawem ? Może by coś z tego było ? Nie wiem… znowu mijały dni i tygodnie zanim wykrztusiłam samo „hej”… Coraz ciężej mi się z nim gadało… Potrafiłam się tylko patrzeć… Byłam taka głupia… Dwa miesiące później chodził jakiś przybity. Nie mogłam ta na niego patrzeć, wkońcu spytałam się czy nic mu nie jest, czy wszystko ok, powiedział , że jego mały kuzynek zmarł na raka. Gdy o tym mówił miał łzy w oczach… „Przecież on miał tylko 5 lat !!!” Po tej rozmowie znów się nie odzywaliśmy. W szkole tylko mijaliśmy się na korytarzach... Pomyślałam, że napiszę list do niego… :
Kochany Liasiu !
Wtedy, nad stawem nie mogłam wydusić z siebie słowa… Przepraszam .Teraz chcę Ci powiedzieć, że też mi się podobasz. Trudno mi o tym pisać , a co gorzej mówić… Jesteś odważny , bo potrafiłeś powiedzieć mi to prosto w oczy. Ja nie jestem zdolna do takich rzeczy… Przykro mi z powodu kuzyna, wiem jak to jest stracić bliską osobę... Jeśli nie będziesz chciał mnie znać-zrozumiem to. Pamiętak tylko, że zawsze będe cie kochać
Twoja T.IList wrzuciłam do jego szkolnej szafki. Nazajutrz w szkole po trzeciej lekcji Liam podszedł do mnie na korytarzu , wziął mnie na stronę ,chciał pogadać.
L:Ten list. Nie myślałem, że odwzajemnisz moje uczucia. Kocham cie T.I, i niezależnie od tego co się wydarzy, zawsze będe cie kochał. -po tych słował tak poprosu odzszeł. zostawił mnie samą na środku korytarza. Przynajmniej wiem, że nie wszystko stracone. Po kilku dniach stwierdziłam, że moje słowa były jak najbardziej błędne. Od dawna nie było Liama w szkole … Myślałam , że ma dużo nagrań z jego zespołem, ale od jego kolegów dowiedziałam się , że ma raka płuc i jest w szpitalu , możliwe jest nawet , że umrze w ciągu najbliższych 48 godzin. Byłam wstrząśnięta tym faktem. Po szkole od razu poleciałam do szpitala , w którym był mój chłopak. Spał. Lekarze powiedzieli mi , że mogę odwiedzić go za 15 minut , jak się obudzi. Po minionym czasie Liam już nie spał , więc weszłam do jego sali. Wyglądał marnie. Ciężko mu się oddychało. Ale mogłam z nim rozmawiać. Powiedział mi , że to choroba genetyczna. Na to tylko przytaknęłam. Łzy naleciały mi do oczu. Mówiłam mu, że będzie dobrze, że go kocham, i że mio wszystko nigdy go nie zostawie. Uśmiechnął się, jak sie okazało po raz ostatni, potem zasnął na zawsze. Pocałowałam go czule, by na zawsze zapamiętać smak jego ust, które tak kochałam. Następnego dnia zadzwonił telefon od rodziców Liam’a. Usłyszałam tylko jak jego mama się śmieje do słuchawki i mi dziękuje za to, że uratowałam ich syna. Nie rozumiałam o co chodzi. Historia wydawała sie jak z jakiegoś filmu...Po tym jak go pocałowałam odzyskał siły i chęć do życia. Guz momentalnie zniknął. Lekarze nie mogli w to uwierzyć. Teraz już wiem , że to był mój idealny chłopak. Po pierwszym spotkaniu od „ tej chwili ” Liam zapoznał mnie z całym zespołem – One Direction oraz ich dziewczynami. Dogadywaliśmy się wspaniale. Po 6 miesiącach Liam poszedł ze mną nad to samo jeziorko koło jego domu. Spacerowaliśmy i gadaliśmy, aż w pewnym momencie przystanęliśmy na małym mostku. Liam uklęknął, wyjął małe pudełeczko z kieszeni i otworzył je. Zobaczyłam piękny pierścionek zaręczynowy. Po chwili usłyszałam krótkie : T.I , Czy chcesz zostać moją żoną ? Powiedziałam 'tak' i rzuciłam mu się w ramiona. Z krzaków wyszli wszyscy przyjaciele Liam’a z gratulacjami. Przyszła też i I.T.P…. przeprosiła mnie i przytuliła. No jak mogłam jej nie wybaczyć ? Okazało się, że będzie mieszkać w Londynie, niedaleko mnie.
Po 2 miesiącach odbył się ślub-mój i Liama.
Postanowiliśmy, że zamieszkamy wspólnie, z całą naszą ekipią. Bez nich to nie byłoby to samo, a zresztą ktoś nam musi pomagać, gdy na świat przyjdzie mały Payne prawda?
"Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz