sobota, 27 kwietnia 2013

Niall cz.1

Niall cz.1
Imagin z Niallem.

Nienawidzę tego gościa! No po prostu nie znoszę. Jakieś takie dziwne coś. Chłopak, no chłopak. I tak go nie znoszę, na dodatek się wprowadza na przeciwko. No chyba tego nie wytrzymam, no mnie zaraz rozniesie.

Pierwszy dzień męki. Postanowiłam do szkoły wyjść wcześniej, żeby na niego nie trafić. Niestety. Wyszliśmy z domu w tym samym czasie. Uśmiechnął się do mnie, ale ja go olałam. Poszłam szybko w kierunku szkoły, ale on mnie dogonił.
- Anabell zaczekaj na mnie, proszę! - krzyczał za mną blondyn.
- Nie mam ochoty iść z tobą do szkoły. Zostaw mnie w spokoju!
- Nie no proszę, ciągle się gniewasz za to z przedszkola? Nie chciałem ci wrzucić żaby do plecaka.
- Aha, jeszcze mi to przypominaj, myśl że ci wybaczę. Nie ma szans Niall nie wybaczę ci, a teraz się odsuń idę do szkoły.
Co za kurde szuja! Jeszcze mi to wszystko przypomina. To boli. On był moją pierwszą przedszkolną miłością, a zmarnował to przez ten żart. Od tamtej pory boję się żab. Mam nadzieję, że się odwali ode mnie.

Czas na lunch. Niall był od zawsze głodomorem, wiedziałam że przyjdzie. Czemu mi zależy, żeby on przyszedł? Czyżby uczucie odżywało? Jest! Dziwne, niesie dwie tace. On jest głodomór, ale chyba nie, aż taki. Czekaj, czekaj idzie do mnie. No i usiadł obok mnie, podsunął mi tacę pod nos, uśmiechnęłam się.
- Anabell! Ty się do mnie uśmiechnęłaś! Matko, chora jesteś? - zapytał.
- Nie, po prostu wybaczyłam ci. - powiedziałam ze śmiechem.
- Uff... myślałem, że już nigdy mi nie wybaczysz. Tak się cieszę! Pójdziesz ze mną na eee... kolację?
- Zgoda, dzisiaj o 19, przyjdź po mnie.
- Będę na pewno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz