_________________________________________________________________________________
Obudziłem się, gdy tylko promienie słońca wyjrzały przez okno naszej sypialni. Leżała koło mnie. Wtulona w poduszkę, jej włosy pachniały truskawkami... Uwielbiałem ten zapach, ten zapach jej loków.
Cieszyłem się, wiedząc, że leży koło mnie. Kochałem ją, całym sercem. Tak bardzo mi na niej zależało. Nie chciałem jej stracić. Była dla mnie wszystkim. Zakochałem się w jej uśmiechu... w jej spojrzeniu... we wszystkim!
Obudziła się. Otworzyła swoje oczy, uśmiechnęła się... Pocałowałem ją w policzek.
- Dzień dobry [T.I.] - powiedziałem. - Jak się spało?
- Z Tobą, jak zwykle świetnie - odpowiedziała. Na dźwięk jej słodkiego głosu moje serce biło szybciej. - Wczorajszy wieczór uważam za bardzo udany, Lou - zaśmiała się delikatnie. Wiedziałem, że jej się podobał - kochaliśmy się kilka godzin, uwielbiam sprawiać jej przyjemność. - To zrobię ci teraz pyszne śniadanko, misiaczku!
Uwielbiałam, kiedy do mnie tak mówiła. Była najsłodszą osobą, jaką kiedykolwiek poznałem! Wszystko, co robiła, było pełne miłości, widziałem jak się dla mnie stara. Wyszła z pokoju.
***
- Kochanie, wróciłem! - krzyknąłem. Nie mogłem doczekać się, żeby znów poczuć smak jej ust, truskawkowy zapach jej włosów. [T.I.] się nie odzywała. Wbiegając po schodach, usłyszałem płacz, JEJ płacz. Moje serce się rozdarło, gdy zobaczyłem ją, ją siedzącą na ziemi, obok łóżka. Szlochała, łzy płynęły jej po policzkach.
- Dlaczego płaczesz, [T.I.] - nie odpowiadała. Obok niej, leżała pokrwawiona żyletka... - Co ty zrobiłaś? Dlaczego się pocięłaś, dlaczego zraniłaś swoje piękne ciało? - [T.I.] nadal nie odpowiadała. Zauważyłem, że jej laptop jest otwarty na jakimś blogu o moim zespole... Przeczytałem post... Same wyzwiska, ktoś obraził moją ukochaną!
- Dlaczego czytasz te głupoty? - spytałem. [T.I.] wstała i przytuliła się do mnie mocno.
- Oni mnie nienawidzą. Oni myślą, że jestem z tobą tylko dla pieniędzy, że cię wykorzystuję! Ja... ja cię przepraszam... - jej smutek zamienił się w rozpacz.
- Spokojnie, cichutko, nic się nie stało. Przecież oboje wiemy, że to nieprawda. Kocham cię, to jest najważniejsze - powoli przestawała płakać, ale wiedziałem, jak bardzo zraniły ją te obelgi.
Ten wieczór spędziliśmy razem, oglądając komedie, próbując zapomnieć o tym, co [T.I.] przeczytała w Internecie. Tak bardzo chciałbym, żeby moje fanki ją polubiły... przecież, przecież ona jest taka kochana, taka słodka... We wszystkim co robi, jest miłość....
***
Postanowiłem wynagrodzić [T.I.] wczorajszy wieczór, więc wybraliśmy się do centrum Londynu. Weszliśmy do naszej ulubionej galerii handlowej. Zaciągnąłem ją do sklepu z bielizną - chciałem dać jej mały prezent. Szybko wybrałem jej najładniejszy komplet jaki zobaczyłem - czarny stanik z różowymi elementami, takie same majtki. [T.I.] nie chciała tego przyjąć, bo pamiętała wpisy "ona jest z Lou tylko dla kasy"... Widząc, że uśmiech zniknął jej z twarzy, wepchnąłem ją do przymierzalni i czekałem, aż przymierzy bieliznę. Gdy powiedziała, że jest gotowa, wszedłem do kabiny - wyglądała prześlicznie, jej seksowne opalone ciało .... Była pociągająca nie wiedząc nawet, że taka jest. Piękna w każdym calu... Była idealna.
Po zakupach, udaliśmy się do kawiarenki. Zamówiłem jej ulubioną, gorącą czekoladę z bitą śmietaną. Było wspaniale, za oknem padał śnieg, ludzie kupowali prezenty na gwiazdkę. Wszędzie paliły się kolorowe lampki, Londyn tego wieczora był cudowny...
- Jutro urodziny mojego ulubionego Louis'a - powiedziała, śmiejąc się. Wiedziała, jak mnie rozbawić.
- Nie musisz nic robić kochanie, wystarczy mi, że będziesz ze mną tego dnia - pocałowałem ją w usta. Patrzyliśmy sobie w oczy, byliśmy tacy zakochani... "Ciekawe, kiedy Louis skończy z tą przykrywką Larry'ego" - ktoś krzyknął za plecami. Miałem nadzieję, że [T.I.] tego nie usłyszała. Niestety... Zbladła i zaczęła płakać. Przytuliłem ją. - Nie słuchaj ich - powiedziałem.. tak bardzo mi na niej zależało. Ale ona wyrwała się z mojego uścisku, narzuciła na siebie płaszcz.
- NIE POTRAFIĘ ICH NIE SŁUCHAĆ, NIE JESTEM TAKA SILNA, JAK TY! NIE UMIEM RADZIĆ SOBIE Z TĄ NIENAWIŚCIĄ! CO JA IM ZROBIŁAM? - zaczęła krzyczeć, rozpaczliwie, krzyczeć. Płakała, strużki łez spływały jej po policzkach. Wybiegła z kawiarni, przebiegła przez ulicę.
Szybko ubrałem się, pobiegłem za nią. [T.I.] zniknęła za zakrętem. Usłyszałem pisk opon, trzask. Przyśpieszyłem tempo, dobiegłem do skrzyżowania, gdzie widziałem ją ostatni raz... Upadłem na kolana. Nie wierzyłem własnym oczom... Ona leżała w kałuży krwi, obok stał samochód z wgnieceniem w masce, i śladami czerwonej substancji na szybie... To była jej krew.
Podbiegłem do ukochanej, jeszcze żyła, ostatkiem sił. Nasze usta złączyły się ostatni raz w pocałunku, jednak ona już była zimna...
- Kocham cię, Louis, wiedz, że zawsze cię kochałam - powiedziała ledwo dosłyszalnie... Zamknęła swoje piękne oczy, które zawsze radośnie błyszczały. Odeszła.
- ZABILIŚCIE JĄ! ODEBRALIŚCIE MI JĄ! KOCHAŁEM JĄ, A WY JĄ ZNISZCZYLIŚCIE! - krzyczałem, zacząłem płakać... Poczułem w sobie pustkę...
Tylko jej włosy pachniały ciągle truskawkami...
***
"Dobrze jej tak, Louis w końcu się uwolnił, Happy Birthday BooBear" - przeczytałem następnego dnia na jednym z portali społecznościowych... Nie, tego było już za wiele. Obrażali ją za życia, nie mają dla niej szacunku nawet po śmierci. Teraz jej nie ma, przynajmniej nie cierpi. Za to moje serce jest złamane, puste. Nic już we mnie nie ma... Niszcząc ją, zniszczyli mnie. Ona nie była odporna na nienawiść, którą ją darzyli. Ona nie umiała pohamować łez, była taka prostolinijna i szczera. Teraz jedynie żałuję, że nie potrafiłem jej uchronić przed zazdrosnymi fankami. Zginęła. Tylko nie rozumiem, dlaczego oni jej tak nie lubili, co ona im zrobiła? Nie potrafię tego pojąć, kochałem ją, powinni to uszanować.
Napisałem na Twitterze ostatni wpis: "Goodbye, love ya all x".
***
Ciało Louisa znaleźli chłopcy z zespołu. Leżał na łóżku, obok niego było zdjęcie [T.I.] i puste pudełko po tabletkach. Niedługo potem odbył się pogrzeb obojga, a fani zrozumieli, co zrobili źle. Teraz pozostała im tylko lekcja na przyszłość - nie wszyscy radzą sobie z hejtami. Nienawiść zabija od środka, wyniszcza. Ale już było za późno - Louis'a i [T.I.] nikt nie wskrzesi.
Z tyłu zdjęcia Louis napisał: "Może znów poczuję zapach truskawek i jej ciepłe, słodkie usta".
Obudziłem się, gdy tylko promienie słońca wyjrzały przez okno naszej sypialni. Leżała koło mnie. Wtulona w poduszkę, jej włosy pachniały truskawkami... Uwielbiałem ten zapach, ten zapach jej loków.
Cieszyłem się, wiedząc, że leży koło mnie. Kochałem ją, całym sercem. Tak bardzo mi na niej zależało. Nie chciałem jej stracić. Była dla mnie wszystkim. Zakochałem się w jej uśmiechu... w jej spojrzeniu... we wszystkim!
Obudziła się. Otworzyła swoje oczy, uśmiechnęła się... Pocałowałem ją w policzek.
- Dzień dobry [T.I.] - powiedziałem. - Jak się spało?
- Z Tobą, jak zwykle świetnie - odpowiedziała. Na dźwięk jej słodkiego głosu moje serce biło szybciej. - Wczorajszy wieczór uważam za bardzo udany, Lou - zaśmiała się delikatnie. Wiedziałem, że jej się podobał - kochaliśmy się kilka godzin, uwielbiam sprawiać jej przyjemność. - To zrobię ci teraz pyszne śniadanko, misiaczku!
Uwielbiałam, kiedy do mnie tak mówiła. Była najsłodszą osobą, jaką kiedykolwiek poznałem! Wszystko, co robiła, było pełne miłości, widziałem jak się dla mnie stara. Wyszła z pokoju.
***
- Kochanie, wróciłem! - krzyknąłem. Nie mogłem doczekać się, żeby znów poczuć smak jej ust, truskawkowy zapach jej włosów. [T.I.] się nie odzywała. Wbiegając po schodach, usłyszałem płacz, JEJ płacz. Moje serce się rozdarło, gdy zobaczyłem ją, ją siedzącą na ziemi, obok łóżka. Szlochała, łzy płynęły jej po policzkach.
- Dlaczego płaczesz, [T.I.] - nie odpowiadała. Obok niej, leżała pokrwawiona żyletka... - Co ty zrobiłaś? Dlaczego się pocięłaś, dlaczego zraniłaś swoje piękne ciało? - [T.I.] nadal nie odpowiadała. Zauważyłem, że jej laptop jest otwarty na jakimś blogu o moim zespole... Przeczytałem post... Same wyzwiska, ktoś obraził moją ukochaną!
- Dlaczego czytasz te głupoty? - spytałem. [T.I.] wstała i przytuliła się do mnie mocno.
- Oni mnie nienawidzą. Oni myślą, że jestem z tobą tylko dla pieniędzy, że cię wykorzystuję! Ja... ja cię przepraszam... - jej smutek zamienił się w rozpacz.
- Spokojnie, cichutko, nic się nie stało. Przecież oboje wiemy, że to nieprawda. Kocham cię, to jest najważniejsze - powoli przestawała płakać, ale wiedziałem, jak bardzo zraniły ją te obelgi.
Ten wieczór spędziliśmy razem, oglądając komedie, próbując zapomnieć o tym, co [T.I.] przeczytała w Internecie. Tak bardzo chciałbym, żeby moje fanki ją polubiły... przecież, przecież ona jest taka kochana, taka słodka... We wszystkim co robi, jest miłość....
***
Postanowiłem wynagrodzić [T.I.] wczorajszy wieczór, więc wybraliśmy się do centrum Londynu. Weszliśmy do naszej ulubionej galerii handlowej. Zaciągnąłem ją do sklepu z bielizną - chciałem dać jej mały prezent. Szybko wybrałem jej najładniejszy komplet jaki zobaczyłem - czarny stanik z różowymi elementami, takie same majtki. [T.I.] nie chciała tego przyjąć, bo pamiętała wpisy "ona jest z Lou tylko dla kasy"... Widząc, że uśmiech zniknął jej z twarzy, wepchnąłem ją do przymierzalni i czekałem, aż przymierzy bieliznę. Gdy powiedziała, że jest gotowa, wszedłem do kabiny - wyglądała prześlicznie, jej seksowne opalone ciało .... Była pociągająca nie wiedząc nawet, że taka jest. Piękna w każdym calu... Była idealna.
Po zakupach, udaliśmy się do kawiarenki. Zamówiłem jej ulubioną, gorącą czekoladę z bitą śmietaną. Było wspaniale, za oknem padał śnieg, ludzie kupowali prezenty na gwiazdkę. Wszędzie paliły się kolorowe lampki, Londyn tego wieczora był cudowny...
- Jutro urodziny mojego ulubionego Louis'a - powiedziała, śmiejąc się. Wiedziała, jak mnie rozbawić.
- Nie musisz nic robić kochanie, wystarczy mi, że będziesz ze mną tego dnia - pocałowałem ją w usta. Patrzyliśmy sobie w oczy, byliśmy tacy zakochani... "Ciekawe, kiedy Louis skończy z tą przykrywką Larry'ego" - ktoś krzyknął za plecami. Miałem nadzieję, że [T.I.] tego nie usłyszała. Niestety... Zbladła i zaczęła płakać. Przytuliłem ją. - Nie słuchaj ich - powiedziałem.. tak bardzo mi na niej zależało. Ale ona wyrwała się z mojego uścisku, narzuciła na siebie płaszcz.
- NIE POTRAFIĘ ICH NIE SŁUCHAĆ, NIE JESTEM TAKA SILNA, JAK TY! NIE UMIEM RADZIĆ SOBIE Z TĄ NIENAWIŚCIĄ! CO JA IM ZROBIŁAM? - zaczęła krzyczeć, rozpaczliwie, krzyczeć. Płakała, strużki łez spływały jej po policzkach. Wybiegła z kawiarni, przebiegła przez ulicę.
Szybko ubrałem się, pobiegłem za nią. [T.I.] zniknęła za zakrętem. Usłyszałem pisk opon, trzask. Przyśpieszyłem tempo, dobiegłem do skrzyżowania, gdzie widziałem ją ostatni raz... Upadłem na kolana. Nie wierzyłem własnym oczom... Ona leżała w kałuży krwi, obok stał samochód z wgnieceniem w masce, i śladami czerwonej substancji na szybie... To była jej krew.
Podbiegłem do ukochanej, jeszcze żyła, ostatkiem sił. Nasze usta złączyły się ostatni raz w pocałunku, jednak ona już była zimna...
- Kocham cię, Louis, wiedz, że zawsze cię kochałam - powiedziała ledwo dosłyszalnie... Zamknęła swoje piękne oczy, które zawsze radośnie błyszczały. Odeszła.
- ZABILIŚCIE JĄ! ODEBRALIŚCIE MI JĄ! KOCHAŁEM JĄ, A WY JĄ ZNISZCZYLIŚCIE! - krzyczałem, zacząłem płakać... Poczułem w sobie pustkę...
Tylko jej włosy pachniały ciągle truskawkami...
***
"Dobrze jej tak, Louis w końcu się uwolnił, Happy Birthday BooBear" - przeczytałem następnego dnia na jednym z portali społecznościowych... Nie, tego było już za wiele. Obrażali ją za życia, nie mają dla niej szacunku nawet po śmierci. Teraz jej nie ma, przynajmniej nie cierpi. Za to moje serce jest złamane, puste. Nic już we mnie nie ma... Niszcząc ją, zniszczyli mnie. Ona nie była odporna na nienawiść, którą ją darzyli. Ona nie umiała pohamować łez, była taka prostolinijna i szczera. Teraz jedynie żałuję, że nie potrafiłem jej uchronić przed zazdrosnymi fankami. Zginęła. Tylko nie rozumiem, dlaczego oni jej tak nie lubili, co ona im zrobiła? Nie potrafię tego pojąć, kochałem ją, powinni to uszanować.
Napisałem na Twitterze ostatni wpis: "Goodbye, love ya all x".
***
Ciało Louisa znaleźli chłopcy z zespołu. Leżał na łóżku, obok niego było zdjęcie [T.I.] i puste pudełko po tabletkach. Niedługo potem odbył się pogrzeb obojga, a fani zrozumieli, co zrobili źle. Teraz pozostała im tylko lekcja na przyszłość - nie wszyscy radzą sobie z hejtami. Nienawiść zabija od środka, wyniszcza. Ale już było za późno - Louis'a i [T.I.] nikt nie wskrzesi.
Z tyłu zdjęcia Louis napisał: "Może znów poczuję zapach truskawek i jej ciepłe, słodkie usta".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz