sobota, 27 kwietnia 2013

Zayn:* !! Xx

„ Kiedyś widząc te wszystkie zakochane pary miałam ochotę rzygnąć im prosto w twarz. Nienawidzę tej miłości w powietrzu kiedy obok nich przechodzę. Tych słodkich buziaczków i chichotów po kryjomu. Tych uścisków, szeptów….. tych tajemnic.”
Widząc taką parę zakochańców przechodziłam na drugą stronę ulicy, zakładałam słuchawki i udawałam ze ich nie widzę. Że nie widzę ich obrzydliwego szczęścia, którym musieli się pochwalić całemu światu. Od razu po takim incydencie wpadałam w zły humor. Naburmuszona szłam przez siebie rozmyślając o wszystkim, byle nie o miłości…

Walentynki. Najokropniejsze święto jakie znam. Stałam akurat na przystanku autobusowym. Już oczywiście byłam w złym humorze, bo jakiejś parze zachciało się przyjść na ten sam przystanek co ja i zacząć te swoje ohydne słodkie pogawędki na moich oczach. Miałam wrażenie, że zaraz zwrócę więc postanowiłam dojść do następnego przystanku na piechotę, bo w takich warunkach czekać nie zamierzałam. Nie minęła chwila, a usłyszałam jak ktoś mnie woła. Obróciłam się i zobaczyłam biegnącego w moim kierunku Zayna. Był on moim najlepszym przyjacielem, z którym zawsze mogłam porozmawiać. Jego widok bardzo mnie rozweselił. Kiedy wreszcie do mnie dobiegł, zdyszany spytał gdzie idę. Nie znałam tak naprawdę odpowiedzi. Szłam bez celu. Gdzieś. Żeby się na chwilę urwać i odpocząć od przytłaczającej rzeczywistości. Widząc, ze mam problem z pytaniem, Zayn zaproponował spacer do naszej ulubionej kawiarni. Od razu się zgodziłam. Uwielbiałam nasze wspólne wyjścia.
Po jakiś 20 min., pochłonięci bardzo rozmową doszliśmy. To miejsce miało swój klimat. Mała, przytulna kawiarenka. Lekko różowe ściany , drewniane, postarzone złotą farbą meble, obrazy w białych ramkach, jasne firanki i pachnące świeczki na stolikach. Dodatkowym wystrojem w dzisiejszym dniu były czerwone serca na każdym obrusie i ścianie. Było tu przytulnie i czuliśmy się bardzo swobodnie. Nawet ten Walentynowy wystrój na mnie nie zrobił wrażenia, wręcz przeciwnie. Spodobało mi się. Zamówiliśmy to co zwykle- 2 gorące czekolady z bitą śmietaną i polewą karmelową Oczywiście, usiedliśmy w naszym stałym miejscu-na samym końcu salki w rogu. Kiedy już dostaliśmy nasze zamówienie i było słychać tylko cichutko grające radio Zayn nieoczekiwanie zaczął mówić:
- Nadal masz takie złe zdanie o miłości?
To pytanie mnie lekko zdziwiło. Zwykle nie rozmawialiśmy na ten temat . Nie wiedziałam też co odpowiedzieć. Zauważył to wiec kontynuował:
- Może to wynika z tego, że nigdy jej nie poczułaś?
Miał rację- nigdy się nie zakochałam. Nie czułam tego niby „wspaniałego” uczucia, o którym wszystkie moje rówieśniczki mi opowiadały. Nawet nie wiedziałam jak rozpoznać miłość……
Zayn wpatrywał się we mnie przez ten cały czas, kiedy rozmyślałam. Po mojej minie łatwo odczytał odpowiedź. Po chwili postanowiłam zabrać głos i lekko zmienić temat ze mnie, na niego:
-Dlaczego tak nagle cię to zainteresowało?? No wiesz, ta miłość…
Zauważyłam, jak się czerwieni….. starał się to ukryć wiec odchrząknął i zaczął mówić:
-Znamy się od przedszkola tak?
-Tak.
- Jesteśmy teraz w liceum tak?
-Yyy no tak.
-Wiemy o sobie wszystko i nie mamy przed sobą żadnych tajemnic tak?
-No tak, ale czekaj Zayn do czego ty zmierzasz? I co to ma do miłości?
Teraz był już całkowicie czerwony, i miałam wrażenie, że zaczyna się pocić. Z trudem zaczął:
-Bo widzisz no…… sprawa jest taka, ze ja ci coś od dłuższego czasu chce powiedzieć ale nie mogę się zebrać…
Uśmiechnęłam się:
-Jak już zacząłeś to skończ. No mów. Co tam kryjesz przede mną.
- Podobasz mi się. Cały czas o tobie myślę i no widzisz, sprawa jest skomplikowana……….
Byłam zaskoczona. Patrzyłam na niego i nic nie mogłam powiedzieć. Kiedy się już otrząsnęłam, zaczęłam:
-Ale jak to? Ty się we mnie…..
- Tak.
-Od jak dawna?
- Od gimnazjum.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś wcześniej ?!
-Bo bałem się twojej reakcji. Ciągle mi mówiłaś o tym jak ta miłość cię wkurza, więc wolałem po prostu zachować to dla siebie, a przynajmniej na jakiś dłuższy czas. Uważam, że jesteśmy już na tyle dorośli, że sobie jakoś z tym poradzimy.
Zatkało mnie. Mój najlepszy przyjaciel po 16 latach znajomości, mówi mi, że mnie kocha. I to od dawna. Po prostu mnie zatkało. Zaczęłam myśleć nad naszymi przygodami i wspólnymi przejściami. Pamiętam jak uczyliśmy się razem jeździć na rowerze. Jak po pierwszym upadku na rolkach w 1 kl. dał mi lizaka i powiedział że mam się nie smucić, bo jemu też na początku nie wychodziło. Jak na wakacjach w gimnazjum robiliśmy sobie zdjęcia na moście, jak oglądaliśmy zachód słońca i rozpoznawaliśmy gwiazdozbiory. Jak płakałam, kiedy wyjechał. Jak się cieszyłam jak wrócił. Jak poszedł ze mną na pogrzeb mamy, która umarła dwa lata temu po walce z rakiem. Wspierał mnie, nigdy nie wystawił. Czułam się przy nim bezpiecznie i dobrze. Mogłam na niego liczyć w każdej chwili.
Zawsze razem…………… Nagle pomyślałam, ze ja chyba też kocham Zayna. Był najbliższą mi osobą, nie umiałam bez niego żyć. Nie myślałam, ze to miłość tylko prawdziwa przyjaźń, a jednak. Kochałam go. Poczułam jak serce zaczyna mi mocniej bić. To była najwspanialsza rzecz jaką kiedykolwiek doznałam. Zakochałam się! Wstałam, podeszłam do Zayna i przytuliłam go najmocniej jak mogłam. Poczułam jak się uśmiecha.
-Kocham cię…..
Szepnął mi do ucha. To było tak nowe dla mnie, że aż ciarki mi przeszły po całym ciele z zachwytu. Pocałowałam go. Tak. To był mój pierwszy pocałunek. Długi, namiętny i najdoskonalszy. Kiedy się od siebie oderwaliśmy przytulił mnie jeszcze raz. Łzy zaczęły mi cieknąc po policzkach, bo nigdy nie wiedziałam, z kiedyś będę tak szczęśliwa. Zayn popatrzył na mnie i wziął moją rekę i przyłożysz ją do swoich ust mówiąc:
-Zostaniesz moją Walentynką?
………
„Zmieniłam swoje poglądy. Nie przeszkadzały mi już te wszystkie słodkie święta, miłość w powietrzu w te dni i pary, które całują się na ulicy. Teraz przechodząc obok nich uśmiecham się. Życzę im, żeby byli sobie oddani i byli ze sobą jak najdłużej.. po prostu życzę im udanego związku. Żeby byli tak szczęśliwi jak ja w swoim.”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz