sobota, 27 kwietnia 2013

imagin z Louis'em

Imagin z Louisem.

Z Lou znaliśmy się od małego. Zawsze byliśmy razem, ale odkąd dostał się do X Factora, połączono go w zespół i zdobył sławę, nasz kontakt się urwał. Dzisiaj umówiliśmy się na Skype. Będzie razem z chłopakami z zespołu, lubię ich. Louis już dzwonił na Skype.
- Hej Danny. Co tam u ciebie? - zapytał Lou.
- A dobrze, za niedługo mam 18-nastkę, wpadniesz? - zapytałam z wielkim uśmiechem.
- Wybacz, mamy wtedy trasę, bardzo mi przykro, na serio. Bardzo chcę być na twoich urodzinach, ale... - Louis się odwrócił. - Harry... wiesz, że rozmawiam z Danny? Założyłbyś chociaż ręcznik, łajzo jedna!
Wybuchnęłam wielkim śmiechem, nagle przed Louisa wcisnął się Nialler.
- Danny! Cześć, chcesz troszkę? - zapytał z pełnymi ustami wystawiając miskę z popcornem w stronę monitora.
- Nie dzięki, jedź. Cześć Zayn.
Malik nie odpowiedział, tylko pomachał.
- Zayn kurwa, przywitaj się z Danny! - krzyknął Louis. Zayn zauważył, że to ja mówiłam. Podszedł do ekranu, przesłał całusa i pomachał. Zarumieniłam się lekko, spojrzałam na Lou, był wściekły. Odepchnął Zayna.
- Louis, nie bądź zazdrosny. Zayn nie chciał nic zrobić.
- Nie jestem zazdrosny, ok muszę kończyć, bo się złażą do pokoju, pa.

Minął miesiąc. Do moich urodzin coraz bliżej. Ciągle nie mogę uwierzyć, że mój przyjaciel na nich nie będzie. To takie ważne wydarzenie w moim życiu. To ja namawiałam go, żeby poszedł do tego X Factora. Teraz tego żałuję. Albo, nie... Nie żałuję, Louis jest szczęśliwy. Tęsknię za nim. Urodziny już jutro. Moja mama wynajęła sporą salę na przyjęcie. Na urodzinach ma być jakaś niespodzianka. Nie wiem co to jest, ani jaki zespół zagra, mama nie chciała mi nic powiedzieć.

Razem z tatą przyjechałam na miejsce. Ubrałam się w ładną kremową sukienkę z czarnym szerokim paskiem i czarne szpilki. Włosy lekko podkręciłam i spięłam w kucyk. Tata mówił, że wyglądam ślicznie. Nie cieszyłam się, nie miałam z czego. Do północy, bawiłam się bo musiałam. Zaraz wprowadzą tort. Ocho już jedzie. Jest ogromny, mama się postarała. Na nim był napis '18' i jakieś małe literki. Są takie małe, że muszę się przybliżyć.
- Ała! Louis ty debilu! - krzyknęłam, kiedy dostałam tortem po twarzy od przyjaciela, który wyszedł z tortu.
- Wybacz Danny, nie chciałem, nie płacz!
- Ja nie płaczę, bo mnie boli, ja płaczę ze szczęścia, jesteś tutaj!
- Nie tylko ja, chłopaki!
Drzwi na salę otworzyły się z hukiem, weszła cała reszta. Podbiegłam do każdego i się przytuliłam. Zayn chyba najbardziej się ucieszył, podniósł mnie i przytulił. Przez chwilę wpatrywał mi się w oczy.
- Wybacz Danny, nie mogę. - powiedział odstawiając mnie na ziemię. - Teraz zaśpiewamy dla ciebie, LWWY, ok?
- Jasne!

Po tym mini koncercie, podszedł do mnie Louis.
- Danny, poszłabyś ze mną na spacer?
- Jasne.
Wyszliśmy na zewnątrz. Złapał mnie za rękę i pociągnął na ławeczkę.
- Danny, chciałbym ci coś dać. - powiedział grzebiąc w kieszeni.
- Louis, co ty...?
- Danny, proszę przyjmij ten naszyjnik jako dowód mojej miłości. - powiedział wkładając mi naszyjnik ze szmaragdem na szyję. - Kocham cię od dawna. Powiedz, że ty mnie też.
- Ja ciebie też, Louis, ja ciebie też. - pocałowaliśmy się czule.

Jak wam się podoba? Imagin z dedykacją dla @Mycha_69. ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz